Over the Hill, Part Two Hundred and Eleven; Jeden kot, dwa kotki, trzy katakumby

Po przebudzeniu i zjedzeniu śniadania wepchnęliśmy się do samochodu, by odkryć problem; mieliśmy płaską oponę! Wygląda na to, że coś przebiło oponę, kiedy jechaliśmy dookoła, by znaleźć koleiny na wózku i powoli opadało z dnia na dzień. Po skontaktowaniu się z Sixt (naszą wypożyczalnią samochodów) powiedziano nam, żeby zadzwonić do innej firmy, która obsługuje całą pomoc drogową, a czterdzieści pięć minut później facet się poderwał, zmienił oponę z naszym zapasowym bagażnikiem (co stanowiło połowę szerokość innych opon, coś, co wydawało się trochę dziwne). Więc problem został rozwiązany; nasz samochód był znowu funkcjonalny, ale straciliśmy dobre dziewięćdziesiąt minut naszego dnia, co oznacza, że ​​prawdopodobnie nie będziemy w stanie zobaczyć wszystkiego na naszej liście w ciągu dnia. Pośpiesznie, dotarliśmy do Mdiny tuż po południu i wyruszyliśmy na poszukiwanie naszego pierwszego celu. Mdina to stare miasto; była to dawna stolica Malty, dopóki Rycerze św. Jana nie założyli miasta Valetta w XVI wieku, a obecnie jest prawie całkowicie otoczona przez inne miasto; Rabat. To właśnie w tym mieście wyruszyliśmy najpierw na eksplorację, ponieważ znajdowały się tam katakumby, które chcieliśmy zbadać, a Mdina ma nadzieję, że zostanie zbadana później w ciągu dnia.

Po odrobinie wędrówki (prawie kilka razy zgubiłem się na wietrznych ulicach), znaleźliśmy kilka znaków kierujących nas do Groty Św. Pawła i Katakumb, chociaż myląco, był inny znak do Katakumb św. ! Najpierw poszliśmy do groty, ponieważ była tuż przed nami, a po zapłaceniu za wejście wyruszyliśmy na zwiedzanie. Grota jest w zasadzie małą jaskinią, w której miał przebywać św. Paweł przez trzy miesiące po rozbitkach w drodze do Rzymu. W małej jaskini z dużą ilością świec było wiele posągów religijnych i jedna figura św. Pawła. Wszystko było w porządku, ale nie było zbyt ekscytujące dla niereligijnych typów. Na górze można było przejść się po małym kościele, a po jego sprawdzeniu skierowaliśmy się do katakumb.

Pierwszą częścią katakumb są w rzeczywistości schroniska przeciwlotnicze, które zostały zbudowane dla ludności podczas drugiej wojny światowej; ludzie uciekali tam, gdy rozległy się syreny nalotu, skulone tam, aż przelatywały samoloty. Ciekawie było obserwować maleńkie pokoje, w których musieli się ukryć, a stamtąd zaprowadzono nas do samych katakumb, które w rzeczywistości były dość małe i rozczarowujące. Jedyną interesującą rzeczą był stół Agape, który jest ceremonialnym stołem przeciętym w skale, w którym członkowie rodziny jedli posiłki, aby być blisko zmarłego. To brzmi dziwnie, ale potem znowu wszyscy gapimy się na zdjęcia na Instagramie, więc czy naprawdę możemy oceniać? Mogliśmy też zobaczyć wszystkie komory grobowe pocięte w skale, gdzie spoczęły ciała. Po krótkiej wędrówce przez zawiłe tunele katakumb zabrakło nam rzeczy do zobaczenia i ruszyliśmy do wyjścia.

Grota była przymocowana do muzeum, a ponieważ mieliśmy już bilet, postanowiliśmy wejść do środka i to sprawdzić. Były to głównie artefakty religijne i obrazy, więc nie było super interesujące, ale było kilka interesujących rzeczy. Była urna wyborcza, która sięga XVIII wieku (tajne głosowanie na zebraniach rady), kilka ładnych obrazów i trumna grobowa ze znakami z XIX wieku. Obie strony były interesujące, ale trochę rozczarowujące. Czy naprawdę do tego doszliśmy tak naprawdę? W tym momencie Alex dokonał odkrycia; istniały DWA Katakumby św. Pawła. Ta z grotą nie była tą, którą wybraliśmy; to było kilka ulic ... w kierunku innego znaku, który widzieliśmy. Więc chociaż z pewnością nie zmarnowaliśmy naszych pieniędzy, straciliśmy dobrą godzinę i trochę czasu, widząc rzeczy, które nie były nawet na naszej liście! Szybko ruszyliśmy w drogę i ostatecznie znaleźliśmy wejście do katakumb św. Pawła.

Weszliśmy za darmo z naszymi biletami Heritage Malta, a najpierw była mała wystawa na temat tego, czym są katakumby i jak ludzie zostali pochowani dwa tysiące lat temu. Ta strona znajduje się poza Mdiną, która w czasach rzymskich nazywała się Melite. Wszyscy zostali pochowani w tych katakumbach, chociaż tylko bogaci i potężni mogli sobie pozwolić na procesje pogrzebowe i komnaty w centralnych miejscach. Biedni byli rozrzuceni po brzegach, a nawet umieszczani w komorach grobowych pociętych na podłogę. Potem zobaczyliśmy trzy krótkie filmy o katakumbach, jak zostały zbudowane i jak są dziś zachowane, aby nie pogarszały się. Następnie wyruszyliśmy na zwiedzanie, nasz pierwszy przystanek na innym obszarze edukacji, który miał tablice informacyjne na temat niektórych mitów, które utrwaliły się na temat katakumb; takie jak fakt, że ludzie znikają w nich i nigdy nie zostaną znalezieni, lub że pod ziemią znajdowały się dziesiątki kilometrów tuneli, które doprowadziłyby ich do oceanu!

Pierwszy katakumb, który odwiedziliśmy, był również największy; dosłowny labirynt przejść, wszystkie wypełnione komorami grobowymi, zarówno dużymi, jak i małymi. Przy wejściu był kolejny Stół Agape; i dowiedzieliśmy się, że chociaż ta tradycja jedzenia ze zmarłymi była szeroko rozpowszechniona w tamtych czasach, tylko Maltańczycy wyrzeźbili je ze skały, i dlatego jest to jedyne miejsce na świecie, w którym wciąż można je zobaczyć. Po dobrej wędrówce ruszyliśmy z powrotem, sprawdziliśmy kolejną, mniejszą katakumbę, a potem ruszyliśmy przez drogę do miejsca, w którym znajdowały się pozostałe katakumby. Nie wchodziliśmy do nich wszystkich; byłoby to zbyt czasochłonne, więc wybraliśmy i wybraliśmy kilka, które wyglądały interesująco. Jeden z nich miał bardzo wyblakłe dzieła sztuki wokół jednego z grobowców, podczas gdy niektóre z żydowskich (obok siebie katakumby rzymskie, chrześcijańskie i żydowskie) miały wygrawerowane menory i inną religijną ikonografię. Podsumowując, było to interesujące, ale najlepszymi częściami były tablice informacyjne, które znaleźliśmy po drodze, dzięki czemu można było lepiej zrozumieć, jak wyglądały obrzędy pogrzebowe w tamtych czasach.

Ze św. Pawła szliśmy drogą, aż dotarliśmy do Krypty i Katakumb św. Agaty; jeśli zastanawiasz się, w Rabacie prawie wszystkie kościoły i budynki mają katakumby biegnące pod nimi! Dotarliśmy tam w samą porę na wycieczkę o trzeciej nad ranem i zanim wyruszyliśmy, mieliśmy czas, aby szybko sprawdzić ich muzeum, które było… interesujące. Wyglądało to jak zbiór kilku osób, zebranych pod jednym dachem i zmiażdżonych razem. Był tam pokój pełen złóż minerałów i rudy (który miał rzeczywisty meteoryt!), Podczas gdy inny pokój był pełen religijnych artefaktów i obrazów, a na środku znajdowały się różne modele, ceramika ceramiczna i dobrze zachowany krokodyl nilowy (dlaczego, Nie jestem pewny). Trasa zaczęła się jednak z czasem, więc musieliśmy opuścić muzeum i zebrać się razem z małą grupą, zanim poprowadzono nas przez złowieszczo wyglądające drzwi i do krypty.

Sama krypta jest miejscem kultu św. Agaty, jednego z wielu świętych patronów Malty, i ma freski na ścianach z XIII wieku. Niektóre z nich zostały przywrócone, a teraz są pełne kolorów. Po uzyskaniu pewnej historii w krypcie zostaliśmy zabrani do samych katakumb, które rozciągają się na ponad 4100 metrów kwadratowych. Wydaje się duży, ale katakumby św. Pawła zajmowały ponad 10000 metrów kwadratowych! Widzieliśmy tylko niewielką ilość, ale stało się jasne, że to miejsce różni się trochę od innych krypt, które widzieliśmy zarówno tutaj, jak i we Włoszech. Na początek niektóre komory grobowe nadal zawierają kości; oryginalne kości, które mają tysiące lat. Bardzo fajny. Dwóch z nich trzymało pary zakopane obok siebie, podczas gdy mogliśmy zobaczyć groby zarówno duże (dla dorosłych), jak i małe (dla niemowląt). Później zobaczyliśmy autentyczne freski z IV wieku, które zdobią kilka grobowców. Zawsze wspaniale jest oglądać dzieła sztuki z dawnych lat, ale najlepsze było jeszcze przed nami. Poruszając się po katakumbach (i usilnie starając się nie uderzyć głową w bardzo niskie sufity), w końcu dotarliśmy do kaplicy z IV wieku, która została wycięta ze skały. Ozdobą ołtarza (który nie przetrwał) jest kolejny fresk z tego samego okresu, mający dwa gołębie i kilka rozproszonych kwiatów. To było coś do zobaczenia i doskonały sposób na zakończenie naszej krótkiej trasy. Minęło zaledwie piętnaście minut, ale wciąż wiele się dowiedzieliśmy o katakumbach, a wnętrze było najlepsze, jakie dotąd widzieliśmy na Malcie, z wyjątkiem Hypogeum.

Po skończeniu podróży powróciliśmy do centrum miasta i znaleźliśmy mały sklep, w którym sprzedawano pastizzi, małe wypieki, którymi się cieszyliśmy kilka dni temu. Tym razem mieli trzy odmiany (ser, groch i kurczak), a dostaliśmy wszystkie trzy. Kurczak smakował trochę jak curry, co nie jest złą rzeczą, podczas gdy groch smakował jak samosa (znowu nie była to zła rzecz). Potem potraktowaliśmy się lodami, które okazały się naprawdę dobre (dostałem miętową czekoladę i pomarańczową czekoladę), a kiedy je jedliśmy, wróciliśmy do samochodu. Zanim jednak do niego dotarliśmy, przeszliśmy przez Ogród Przykopu Mdina, który jest małym ogrodem stworzonym w fosie otaczającej mury miejskie Mdiny. Był to piękny spacer, słońce nisko na niebie, a na koniec nagrodzono nas wspaniałymi widokami na północną Maltę.

Stamtąd udaliśmy się z powrotem do samochodu i ruszyliśmy z powrotem do naszego domu, zatrzymując się tylko po to, by zaopatrzyć się w Lidla. Mieliśmy zupę z kurczaka na obiad, a potem próbowaliśmy trochę pracy do końca nocy. Jutro był nasz ostatni właściwy dzień na zwiedzanie Malty i mieliśmy wiele do zrobienia.