Rzeczywisty koszt życia w drodze

O raju handlowym dla „życia van”

O Schmidcie

Mój mąż, 19-miesięczna córka i ja mieszkamy na drodze od ponad 100 dni w 1990 Toyota Warrior Winnebago Camper, która jest tylko 12 lat młodsza ode mnie i mam prawie 40 lat. Nie mieliśmy pojęcia, że wielka przygoda „van living” oznaczała, że ​​odkryliśmy, jak drogie mogłoby być tanie życie - zarówno na naszych rachunkach bankowych, jak i psychice.

Zanim przeprowadziliśmy się z domu na Kauai na Hawajach, mój mąż miał własną małą szkołę Waldorf, a ja opiekowałam się naszą córką w pełnym wymiarze godzin, czasami podejmując się niezależnych projektów pisania. Byliśmy w stanie mieszkać w ekspansywnym i zabytkowym domu, kupować żywność ekologiczną i ogólnie stać nas na jedno z najdroższych miejsc na świecie, ponieważ uzupełnialiśmy dochody mojego męża albo o współlokatorów, albo o wynajęcie naszych sypialni na AirBnB.

Kiedy po raz pierwszy zaczęliśmy informować ludzi, że się przeprowadzamy, odpowiedzieli: „Dlaczego to robicie?”. Nasi przyjaciele podziwiali i popierali naszą decyzję, ale wydawali się również nieco zdumieni wyborem opuszczenia raju.

„Chcemy się związać jako rodzina”, odpowiedział mój mąż.

Nie powiedział im, że dostaję gorączki na wyspie i potrzebuję więcej stymulacji umysłowej, więc ta podróż będzie okazją dla nas, aby razem pojechać na letnie wakacje, a następnie pozwolić nam zmienić role, więc zostanę tym, który poprze nasza rodzina, podczas gdy on został tatą pozostającym w domu. Nie powiedział też, że nasze małżeństwo wymaga ogromnej uwagi, ponieważ byliśmy pod przymusem od czasu zostania rodzicami. Byliśmy podekscytowani odkryciem Ameryki w zupełnie nowy sposób, zwłaszcza, że ​​po raz pierwszy nasza mała „ohana (rodzina) będzie razem, tylko nasza trójka. Czy jest lepszy sposób na doprowadzenie wszystkiego do punktu kulminacyjnego, niż ściśnięcie naszego istnienia w małej przestrzeni w ciągle zmieniających się środowiskach?

„Jak sobie na to pozwolić?”, Często było kolejnym pytaniem.

„Będziemy żyć z oszczędności” - powiedział im. „Jesteśmy w porządku, jeśli będziemy musieli. Wiemy, że jesteśmy osobami zdolnymi do zatrudnienia i znów możemy znaleźć dobrą pracę ”.

W trzydniowej sprzedaży garażu sprzedaliśmy praktycznie wszystko, co mieliśmy, w tym dwa samochody i wszystkie nasze meble. Jedyne, co trzymaliśmy, było tym, co było zarówno niezbędne - głównie rzeczy dla niemowląt - i zmieściło się w przestrzeni 24 cali. Zyski przyspieszyły finansowanie naszej przygody.

Za mniej niż 500 USD kupiliśmy dwa bilety w jedną stronę do Kalifornii (nasza córka usiadła nam na kolanach). Przyjazny personel linii lotniczych Alaska Airlines zlitował się nad faktem, że byłam o kulach, po operacji, którą miałem na nogach, aby naprawić odłączone ścięgno na tydzień przed naszym wyjazdem, a ich współczucie pozwoliło zaoszczędzić ponad sto dolarów na opłatach za nadbagaż.

Po przybyciu do San Diego wynajęliśmy samochód za 150 USD na tydzień i zostaliśmy z przyjacielem, aby wymyślić kolejne kroki. Lubię mieć plan, więc od razu postanowiłem znaleźć nasz sprzęt. Dwa dni poszukiwań Craigslist później i znaleźliśmy ją: Toyota Warrior Winnebago z 1990 roku za 10 500 $.

Mój przyjaciel zawiózł mnie godzinę w głąb lądu, żeby sprawdzić furgonetkę. Mój mąż został z powrotem, aby położyć naszą córkę do łóżka. Byłem pierwszą osobą, która faktycznie pojawiła się na nasze umówione spotkanie, biorąc pod uwagę, że poprzednie spotkanie się nie udało. Zanim skończyłem jazdę próbną na platformie, inna para miała gotówkę w kasie gotową do zakupu. Okazuje się, że te platformy, choć starsze, były przedmiotami kolekcjonerskimi.

Odłożyłem depozyt, który obejmował pożyczanie gotówki od mojego przyjaciela, ponieważ nasze pieniądze były powiązane na hawajskim koncie bankowym. Potem dwa dni później wróciłem z mężem i córką w pełnej kwocie, gotowy do podpisania dokumentów. Mój mąż i ja nazwaliśmy naszego obozowicza Summer, ukłonem w stronę filmu The Endless Summer i myślą, że możemy odkryć własną drogę do szczęścia.

Podczas gdy nieco negocjowaliśmy obniżkę ceny, ostatecznie wprowadziliśmy prawie 2000 $ ulepszeń i napraw. To był dopiero początek naszej podróży i wydawało się, że wyczerpaliśmy dużą część naszych oszczędności płynnych, więc staraliśmy się być świadomi tego, jak będziemy dalej wydawać.

Potem ruszyliśmy.

Nasze nadzieje były duże. Zdjęcia, które widzieliśmy na Instagramie par żyjących w drodze, pokazały idylliczne obrazy, które chcieliśmy odcisnąć w naszych umysłach i naszej młodej córce. Pomyśleliśmy, że te doświadczenia byłyby bezcenne.

Czytamy o „boondockingu”, w którym ktoś potajemnie znajduje miejsce do parkowania na noc z jakiegokolwiek powodu - kempingi są pełne, jesteś zmęczony i po prostu potrzebujesz miejsca do rozbicia się, chcesz zaoszczędzić pieniądze - ale skończyliśmy robiąc to rzadziej, niż nam się wydawało. Gorące noce oznaczały, że chcieliśmy być podłączeni do prądu, aby nasza córka była chłodna. I choć myśleliśmy, że jazda na tylne drogi jest ekscytująca, zapomnieliśmy o jednym drobnym szczególe: moje ciało wciąż się leczyło. Wciąż też uczyliśmy się naszego sprzętu, więc nie wiedzieliśmy, ile ma możliwości na prawdziwą przygodę.

Wkrótce też odkryliśmy, że RV jest rzeczywiście rozrywką krajową, a nawet międzynarodową. Lato było pełne samochodów kempingowych na autostradach, zajmujących każde wolne wolne miejsce, często z rezerwacjami rezerwowanymi z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Często musieliśmy spadać gdzieś od 35 do 85 USD za noc, nawet gdy czuliśmy się, jakbyśmy byli w miejscach, które bardziej przypominały obozowiska dla uchodźców niż parki stanowe.

Jednak za każdym razem, gdy pompowaliśmy gaz, czuliśmy wdzięczność za ten dom na kołach. Dzięki temu odwiedziliśmy przyjaciół i rodzinę. Doprowadził nas do spokojnych jezior i promieniujących zachodów słońca. Dało to mojemu mężowi i mnie okazję, aby dowiedzieć się, jak funkcjonować zarówno jako rodzina, jak i jako para.

Niezbędne stało się posiadanie rutyny i systemu. W tak małych przestrzeniach mieszkalnych musieliśmy wiedzieć, kto zaopiekuje się czym. Kiedy zbliżały się wieczory, ustaliliśmy, kto będzie robił obiad, a kto będzie obserwował dziecko, kto będzie sprzątał naczynia i ustawiał jej prowizoryczne łóżeczko, podczas gdy drugi zabrał ją na szybki prysznic z umywalką. Dowiedzieliśmy się, że nasze największe odpusty oprócz kosztów biwakowania wynikały z tego, ile zainwestowaliśmy w spożywaną przez nas żywność.

Ponieważ nasza wędrowna córka była łatwiejsza do jedzenia, gdy gotowaliśmy i jedliśmy przy naszym stole piknikowym, unikaliśmy wydawania pieniędzy w restauracjach. Ale mój mąż miał kiedyś organiczną restaurację szybkiej obsługi, więc przyzwyczailiśmy się do dobrego jedzenia. Regularnie wydawaliśmy 150 USD na zakupy na targi organiczne 2-3 razy w tygodniu.

Bez możliwości oddalenia się od siebie nasze małżeństwo również osiągnęło punkt krytyczny. „Potrzebuję przerwy od ciebie”, powiedział mi kiedyś mój mąż i zgodziłem się, że potrzebuję tego samego. Zabrałem naszą córkę na tydzień do przyjaciela, podczas gdy on wziął nasz sprzęt i mieszkał w nim jak kawaler.

Nie martwiłem się, co wtedy wydał i nie zapytał, za co płacę. Eksperymentowaliśmy z tym, jak wyglądałaby separacja. Kiedy wróciliśmy razem, byliśmy szczerzy.

„Nie wiem, czy jesteśmy dla siebie najbardziej zgodnymi ludźmi” - powiedział. Znowu się zgodziłem. „Ale myślę, że ustalimy to na czas”.

Mniej więcej w tym czasie zdaliśmy sobie sprawę, że potrzebujemy przerwy na drodze. Ciągłe wymyślanie, gdzie spędzisz noc, jak wyrównać platformę i co przyniesie plan na następny dzień, może być obciążające.

„Mój przyjaciel ma motel w Idaho, w którym możemy się zatrzymać na jakiś czas”, powiedział do mnie mój mąż. „Przez jakiś czas był zaniedbany, więc mógł skorzystać z naszej pomocy w zarządzaniu nim w zamian za darmowy czynsz”.

Chociaż nigdy nie wyobrażałem sobie, że skończę w Idaho, mieszkanie w opuszczonym motelu przy autostradzie okazało się najlepszym sposobem na dalszy rozwój. Jest nie tylko darmowy, ale stabilność pomaga nam również mieć czas, miejsce i przestrzeń w naszych sercach na rozwiązywanie konfliktów. Mamy okazję jeszcze raz zbadać budowę naszych karier, aby uzupełnić nasze oszczędności, ponieważ zastanawiamy się, gdzie chcemy sadzić korzenie i jak zbudować fundament rodziny. Co najlepsze, nasza córka uwielbia fakt, że widzi pociągi kursujące kilka razy dziennie przez okno naszego salonu.

Nadal codziennie jeździmy naszym sprzętem. Niedawno zabraliśmy go do Montany. Pierwszej nocy pole namiotowe było pełne, więc zatrzymaliśmy się w pobliskim miejscu odpoczynku obok parku miejskiego. Nadal się zastanawiamy. Ta zaradność jest prawdopodobnie najcenniejszą lekcją, jakiej się nauczyliśmy, która ma największy wpływ na nas za kulisami ładnych zdjęć, które publikujemy na naszym Instagramie.

Judy Tsuei jest niezależną pisarką, autorką Medytacji dla Mamas: Zasługujesz na dobre samopoczucie oraz trenerem holistycznym.