Możesz podróżować po całym Peru

To znaczy, to trudne, ale warto

Właśnie wróciliśmy z Peru. Doszliśmy do wniosku, że zamiast gromadzić nasze zdjęcia lub po prostu pokazywać kilka w mediach społecznościowych lub po prostu pokazywać je, gdy mamy ludzi, umieścimy zdjęcia i narrację w jednym miejscu.

Na końcu postu będą też statystyki podsumowujące (najwyraźniej Lyman robi…) dla osób, które mogą być ciekawi logistyki podróży, na przykład dla każdego, kto może sam planować podobną podróż.

A zatem zacznijmy naszą peruwiańską wycieczkę!

Dzień 1: Lot do Limy

Najlepsi sąsiedzi na świecie odwieźli nas na lotnisko BWI, wychodząc z domu około 5 rano. Na szczęście w pobliżu lotniska jest Chick-Fil-A, więc przynajmniej udało nam się zjeść smaczne śniadanie, ponieważ jak wszyscy wiedzą, najlepszą częścią podróży jest jedzenie.

Wszystkie nasze loty na tę podróż były partnerami amerykańskimi / Oneworld (a więc LAN / LATAM). Dla tych, którzy nie są świadomi, American / Oneworld jest prawdopodobnie najlepszą kombinacją wyboru / ceny dla lotów w Ameryce Łacińskiej.

Na lotnisku przeszliśmy przez kontrolę bezpieczeństwa w odpowiednim czasie na nasz lot… do Charlotte. W Charlotte odkryliśmy, że najbardziej ceniona ze wszystkich gadżetów podróżniczych: ciocia Annes. Z Charlotte polecieliśmy do Orlando, gdzie dostaliśmy kiepskie chińskie jedzenie.

Chłopaki, to tryptyk wszystkiego, co dobre na świecie: Chick-Fil-A, ciocia Anne i gówniany Chińczyk? Tak proszę! Nie trzeba dodawać, że byliśmy całkiem szczęśliwi.

Lot do Limy poszedł dobrze i dotarliśmy na czas. Co bardziej zaskakujące, przyjechało z nami 1 sprawdzone konto! Nasza torba miała nadwagę techniczną, ponieważ umieściliśmy mniejszą torbę wewnątrz większej, więc po powrocie mieliśmy 2 torby do pakowania pamiątek. Ale miły facet sprawdzający torbę i tak przepuszcza torbę.

Trip Tip 1: Umieszczenie jednej torby w drugiej było doskonałym wyborem. Zmusiło nas to do bardzo wydajnego pakowania w drodze do wyjścia, dając jednocześnie mnóstwo miejsca na pamiątki i nieuniknioną ekspansję zapakowanych przedmiotów w drodze powrotnej.

Na lotnisku czekał na nas mężczyzna ze znakiem z nazwiskiem Lymana, wsiedliśmy z nim do samochodu i pojechaliśmy do naszego pierwszego AirBnB. Po drodze dowiedzieliśmy się, że ten człowiek nie był tylko naszym kierowcą zatrudnionym przez naszych gospodarzy, ale tak naprawdę był jednym z naszych gospodarzy. Mówił tylko po hiszpańsku, a spośród nas Ruth była jedyną, która posiadała jakiekolwiek umiejętności w tym zakresie w języku hiszpańskim, a nawet te były nieco zardzewiałe, więc komunikacja była trochę trudna. Ale hej, kiedy ktoś ma twoje imię na kartce papieru na lotnisku, nie zadajesz pytań, po prostu wsiadasz do samochodu.

Trip Tip 2: Prawdopodobnie nie wsiadaj do samochodu z nieznajomymi. Konieczne jest jednak wcześniejsze ustalenie odbioru z lotniska. Lima to dość intensywne miasto, a po przyjeździe będziesz zmęczony. Nie skrzydluj tego.

To ziarniste zdjęcie sprawia, że ​​wyglądamy na podekscytowanych IN PERU po wielu godzinach transportu. Po wyjściu z domu o 5 rano dotarliśmy do naszego mieszkania na dachu dzięki uprzejmości naszych gospodarzy Juana i Raquela około północy. Próbowaliśmy tańczyć salsę na dachu przy muzyce płynącej z ulic Callao poniżej… ale rytm wydawał się dziwny, więc może to nie była prawdziwa muzyka salsowa (chociaż Lyman i tak nie może liczyć rytmu)?

Mieliśmy wifi, (trochę) ciepłą wodę (wystarczającą dla Rutha przynajmniej… powtarzającego się trendu), wygodne łóżko, widok na miasto i, w sumie, byliśmy szczęśliwi, że byliśmy w Peru po 19 godzinach czas podróży.

Trip Tip 3: Twoje lekcje salsy zostaną zmarnowane. Wzięliśmy wcześniej lekcje salsy. Chociaż Callao, w którym mieszkaliśmy, ma być wielkim centrum salsy w Peru, wszędzie tam, gdzie widzieliśmy reklamę tańca, wyglądało to naprawdę podejrzanie. Nie chodziliśmy tańczyć w żadnym innym punkcie podróży. :(

I był wieczór, i był poranek, pierwszego dnia.

Dzień 2: Kościół do Chin (czyli Huacachina)

Budzę się w Callao.

Obudziliśmy się w drugi dzień, w niedzielę, i mieliśmy wspaniałe śniadanie dostarczone nam przez naszych gospodarzy. Dowiedzieliśmy się, że to śniadanie było dość ustandaryzowane w całym Peru: kilka bułek, masło, dżem, jakiś sok i herbata. Nieco większy spread obejmowałby smażone jajko lub, jak w tym przypadku, może kiełbasę. Dostaliśmy coś, co wyglądało na mieszankę jajecznicy i rozdrobnionej kiełbasy zwanej salchicha huachana. Zdecydowanie nowa rzecz dla nas obojga, ale nie w połowie taka zła! Po śniadaniu nasz gospodarz Juan zawiózł nas z powrotem na lotnisko, aby odebrać wypożyczony samochód.

Trip Tip 4: Jedz wszystko. O ile jest ugotowany. Ale poważnie, jedzenie w Peru nie zawiodło. Czasami było to proste, szczególnie na śniadanie, ale tak naprawdę podczas całej podróży nigdy nie znaleźliśmy nic złego do jedzenia.

To może być dobry moment na wyjaśnienie, dlaczego zdecydowaliśmy się jechać przez Peru. To nie jest typowy sposób, w jaki ludzie robią Peru. Większość ludzi leci prosto do Cusco lub jeździ autobusami i taksówkami, a nawet pociągiem z Juliaca i Puno przez wysokie góry. Ale, jak można się domyślić, nie jesteśmy typowymi turystami. Lubimy robić własne rzeczy, schodzić z utartej ścieżki (lub brukowanej drogi…) i zachęcać ludzi do mówienia: „Czy na pewno chcesz to zrobić?” Tak. Tak, jesteśmy pewni. Chcemy to zrobić. Chcemy widzieć WSZYSTKIE rzeczy tak szybko, jak to możliwe i na swój własny sposób. Z pomocą naszych bliskich przyjaciół, Anastasiosa i Google'a, naprawdę widzieliśmy Peru. Podobnie jak w przypadku 2000 mil jazdy w całej południowej części kraju.

Pierwotnie dostaliśmy Kia Picanto (próbę zaspokojenia pragnienia Ruth, aby przeżyć swoje dni chwały, jadąc swoim wapienno-zielonym Kanchilem przez Malezję), gdy Lyman zamówił wypożyczony samochód online, ale po przyjeździe zostaliśmy poinformowani, że nie pozwolili zabrać Kia Picantos poza obszarem Limy, więc musieliśmy wynająć Kia Rio, co było nieco droższe. Z perspektywy czasu, gdybyśmy mieli Picanto, całkowicie byśmy go zniszczyli. Nawet nasza Kia Rio, którą nazwaliśmy Anastasios, była naprawdę bardzo obciążona. To była zupełnie inna gra w piłkę niż ładnie wybrukowane malezyjskie drogi.

Trip Tip 5: Wypożycz najsolidniejszy samochód, na jaki pozwala Twój budżet. Z perspektywy czasu moglibyśmy nawet skorzystać z większego samochodu z większym prześwitem, nawet z prawdziwymi możliwościami terenowymi. Niestety taki pojazd kosztowałby więcej za wynajem i miałby gorszy przebieg gazu.

Wypożyczony samochód, zrobiliśmy oczywistą rzecz w niedzielę rano: poszliśmy do kościoła! Przed przyjazdem skontaktowaliśmy się z misją LCMS w Limie, uzyskaliśmy ich lokalizację i czas obsługi oraz podaliśmy wskazówki w naszym telefonie, gdy mieliśmy wifi.

Wskazówka dotycząca podróży 6: Nawet przy wyłączonych danych możesz nadal śledzić swoją lokalizację na pobranej mapie. Mamy międzynarodowy plan transmisji danych w roamingu i musisz uważać, aby nie przesunąć i nie zgubić pobranej mapy, ale nie musisz cały czas korzystać z danych, aby korzystać z map.
Trip Tip 7: Uzyskaj międzynarodowy plan lub lokalną kartę SIM! Absolutnie niepodlegające negocjacji.

Wspaniale było zobaczyć pracę naszej denominacji w Limie. Niestety nie mogliśmy zostać zbyt długo, ponieważ przed zachodem słońca musieliśmy jechać z Limy do Huacachina, a podróż trwa 4–6 godzin wzdłuż wybrzeża.

Huacachina to oaza w suchych przybrzeżnych pustynnych obszarach Peru. Po drodze zatrzymaliśmy się na późny lunch i znaleźliśmy inne jedzenie, które znajdziemy w wielu miejscach w Peru: duże płyty z smażonej wieprzowiny. Najwyraźniej Chicharronerias przebiegają wzdłuż każdego miasta w Peru. Po prostu uwielbiają smażyć wieprzowinę. Tak pokazuje to drugie zdjęcie.

Chaty!

Ale poza tym prawda jest taka, że ​​początkowa część jazdy do Huacachina nie była piękna. Nazwaliśmy to „miastem chaty” ze względu na gazilliony niezamieszkanych chat i szałasów wzdłuż drogi (eksponat A, po lewej). Trzecie zdjęcie powyżej pokazuje szary, mglisty klimat, który trwał wzdłuż drogi. Chociaż wydaje mi się, że obraz z chaty też to pokazuje. Na szczęście nie musieliśmy jechać przez całą tę bzdurę. W końcu, gdy dotarliśmy dalej na południe, mgła zniknęła, a gdy udaliśmy się w głąb lądu, zobaczyliśmy nawet zieleń!

Trip Tip 8: Zaplanuj szybkie przejście z Limy do Chincha Alta. To jedyny wielopasmowy odcinek drogi, widzieliśmy kilku gliniarzy i w zasadzie nie ma nic do zobaczenia ani zrobienia. To nie jest twoja malownicza nadmorska część. To przychodzi później.

Najpierw mamy błękitne niebo i plaże uformowane przez dramatyczne nachylenie lądu do morza, jak pokazano na lewym zdjęciu. Wtedy uważaliśmy, że jest to dość niezwykły zrzut do oceanu (nie pokazano, ale około 50–100 metrów po prawej stronie zdjęcia). Jak zobaczycie na późniejszych zdjęciach, to było nic. Potem, kiedy zawróciliśmy w głąb lądu po Chincha Alta i Pisco, zaczęliśmy oglądać uprawy! Dla osoby Ag, takiej jak Lyman, było to interesujące… i cieszyliśmy się, że widzimy zieleń. Chodzi mi o to, że lubimy pustynne klimaty jak wszyscy inni, ale okazjonalna zieleń jest przyjemna.

Wreszcie, kiedy jechaliśmy dalej, zauważyliśmy bawełnę! Przygotuj się: niedługo będzie tu trochę bawełny. Teraz, Lyman zastanawiał się, czy możemy zobaczyć bawełnę, ponieważ Peru jest krajem produkującym bawełnę, zarówno odmian hirsutum o średniej długości, jak i dalekim przodkiem amerykańskiej bawełny Pima, peruwiańskiej Pima i peruwiańskiej bawełny tanguis. Dano mu do zrozumienia, że ​​większość produkcji bawełny odbywa się w północnym Peru, ale okazuje się, że to tylko peruwiańska bawełna Pima, bawełna najwyższej jakości. Ale bawełna Tanguis, dłuższa niż standardowe hirsutum lub bawełna Upland, ale nie tak długa jak Pima, najwyraźniej rośnie w środkowych dolinach przybrzeżnych. I tak się składa, że ​​będziemy jechać przez te doliny przez dwa dni z rzędu… a Lyman mógł przestraszyć się z podniecenia, gdy zobaczył bawełnę. Ruth oczywiście zatrzymał samochód, żeby móc grać w bawełnę, a Lyman wysiadł, trochę odził w rękę i jeszcze bardziej podniecił się, gdy zdał sobie sprawę z długości włókna, że ​​MUSI to być bawełna Tanguis… i to tłumaczy ten trzeci obraz.

Podekscytowanie Lymana tekstyliami będzie powracającym tematem.

Trip Tip 9: Podekscytuj się małymi rzeczami. Zwłaszcza tekstylia. Dużo podróży spędzimy w samochodzie, czasem z monotonna scenerią. Przyzwyczajcie się więc do psychedingu: „Och, patrz, ta skała ma dziwny kształt!”

Wreszcie tuż przed zachodem słońca dotarliśmy do Huacachina. Zameldowaliśmy się w naszym hostelu La Casa de Bamboo, który był łatwy do znalezienia, tani, miał dobrą restaurację, zorganizował dla nas wycieczkę po wydmach, miał wspaniałego anglojęzycznego faceta przy stanowisku odprawy i miał bezpłatny parking z przodu. Zrobiliśmy to i mieliśmy wystarczająco dużo czasu, aby przemierzyć wydmę przed zmrokiem. Widok nas bardzo wynagrodził.

Po wygłupieniu się na wydmie i zrobieniu zdjęć o różnej jakości, wróciliśmy do Huacachina na obiad. Szczerze mówiąc, Huacachina była piękniejsza niż się spodziewaliśmy. Nie tylko schroniska wokół oazy, była wspaniała kolumnada i malowniczy chodnik otaczający całą oazę, z kolorowo pomalowanymi i oświetlonymi restauracjami ze wszystkich stron. Jedliśmy na zewnątrz tuż przy wodzie i cieszyliśmy się, że dowiedzieliśmy się, że to standardowe danie z Peru: lomo saltado, rodzaj smażonego steku i soi z ryżem. Ruth miała swój pierwszy Pisco Sour, narodowy koktajl Peru. Potem usiedliśmy na spokojną noc.

Sidenote: ile krajów ma koktajl narodowy?

Trip Tip 10: Huacachina jest piękna! Ale po zmroku nic się nie dzieje, a wydmy są jedyną aktywnością. O ile nie używasz Huacachiny jako obozu bazowego dla Ica, solidne pół dnia to wystarczająco dużo czasu, aby „zrobić” Huacachinę.

Dzień 3: Piasek wszędzie

Obudziliśmy się w Huacachina 3 dnia, gotowi na naszą pierwszą wielką przygodę. Od samego początku planowania naszej podróży wiedzieliśmy, że Huacachina jest obowiązkową wizytą, gdy tylko przeczytaliśmy, że możemy wypożyczyć wydmy. Niestety nie mogliśmy sami jeździć, ale słyszeliśmy, że możemy wydać całkiem niedrogie przejażdżki po wydmach, w tym trochę na desce. Nasz hostel obejmował wycieczkę buggy po wydmach o godzinie 11 rano przez godzinę, ale nie spaliśmy około 6:30 lub 7:00, skończyliśmy ze śniadaniem do 8:30 i szybko stwierdziliśmy, że nie ma nic więcej do roboty w Huacachina poza wydmami.

Na szczęście zawsze są kierowcy, którzy chcą cię zabrać.

To było mgliste. Gdyby nasz kierowca chciał, całkowicie pozwoliłby nam zejść z wydmy, opuścił nas i nigdy nie znaleźlibyśmy drogi powrotnej do Huacachina. Byliśmy tam Również buggy wydmowe się zepsuły (wiele razy).

To był ekscytujący moment (chwile…). Wysiadaj w spowitych mgłą wydmach z przewodnikiem, z którym tak naprawdę nie jesteśmy w stanie się porozumieć… och, a kawałek silnika wyskakuje, kiedy uderzamy w dno dużej wydmy.

Ludzie, dlatego spędzacie wakacje w Peru, a nie w Hiszpanii czy Kalifornii. Te przygody wymagają lekceważenia bezpieczeństwa, które tak naprawdę nie jest dostępne w rozwiniętym świecie.

Potem wróciliśmy do Huacachina, otrzepaliśmy się, znaleźliśmy piasek w nieopisanych miejscach…

I zrobiłem to jeszcze raz!

Aha i ta mgła? To się wyjaśniło. Ponieważ cóż, to nie była „mgła”. Była to linia chmur przemieszczających się w głąb lądu od Pacyfiku. Oto zdjęcie z popołudnia:

W oddali widać „mgłę” jako chmury nad równiną, a nad nimi przednie pasma peruwiańskiej Sierra i Andów, naszego ostatecznego celu.

Aha, i zrobiliśmy filmy podczas naszej drugiej podróży!

Trip Tip 11: Poranne wycieczki to nieoszlifowany diament. Wychodząc rano, dostajesz tylko 1 godzinę na wycieczkę, czyli 2–4 wydmy. Wieczorne wycieczki od 16:00 do 18:00 trwają 2 godziny i można zobaczyć zachody słońca. Większość ludzi zaleca to zrobić. Ale naprawdę czuliśmy, że poranna strategia działa dobrze dla nas. Obie trasy odbyły się całkowicie same, nikt nie był z nami w buggy. Prawie nikt też nie był na wydmach. Z drugiej strony wieczorne wycieczki po wydmach wyglądały na zatłoczone, co oznacza, że ​​nawet po 2 godzinach nie dostaniesz więcej ton wydm. Dodatkowo, poprzedniego wieczoru zobaczyliśmy zachód słońca, spacerując po wydmach, co nie było takie trudne (czytaj: to było naprawdę trudne).

Pod koniec drugiej trasy czuliśmy się całkiem zwycięsko.

Ale wiesz co? Było dopiero południe! Zrobiliśmy to wszystko przed lunchem! A po wymeldowaniu się z La Casa de Bamboo i zjedzeniu (niezbyt dobrego, ale nie złego) lunchu w ich restauracji, udaliśmy się następnie do miasta Ica, aby wymienić gotówkę na Plaza de Armas. Stamtąd pojechaliśmy do naszego hotelu w Puerto Inka.

Trip Tip 12: Będziesz potrzebował dużo gotówki, a osoby wymieniające pieniądze w Ica były dobre. Na głównych placach większości miast stoją faceci, którzy wymieniają pieniądze; chłopaki w zielonych płaszczach zmieniają dolary amerykańskie. Dali nam najbardziej konkurencyjny kurs walutowy, gdziekolwiek się udaliśmy: zero prowizji, a on dał nam prawie dokładnie kurs rynkowy tego dnia. Gdzie indziej płaciliśmy opłaty bankomatowe lub prowizje na wymianie i często otrzymywaliśmy niższe stawki konkurencyjne. Z perspektywy czasu powinniśmy przynieść więcej gotówki do Peru i zmienić ją w Ica.

Przed nami jeszcze 4–6 godzinny dzień. Zauważysz, że wskazówki Google są w najniższym możliwym czasie. To celowe. Odkryliśmy, że nasze rzeczywiste czasy jazdy były o około 20–40% dłuższe niż przewidywane przez Google. Stało się tak częściowo dlatego, że zatrzymywaliśmy się, ale także dlatego, że Peru utrudnia utrzymanie dobrej prędkości. Wolno poruszające się autobusy i ciężarówki pędzą po pasach. Przełączanie zmusza cię do pójścia znacznie wolniej. Częste progi zwalniające (tak, progi zwalniające na głównej autostradzie! Czasami z niewielkim ostrzeżeniem! Drenowaliśmy tysiące razy!) Zmuszają cię do zwolnienia, a po Pisco Panamericana nie ma już ograniczonego dostępu. To tylko droga prowadząca prosto przez miasta, wraz z ruchem ulicznym, światłami, placami itp.

Dodatkowo mieliśmy kilka przystanków, które chcieliśmy zrobić.

Trip Tip 13: Peruwiańskie speedbumps FIERCE. Powtórzmy nieco bit Speedbump. Peru ma szalony romans z przerośniętymi prędkościami. Posiadanie samochodu z wyższym prześwitem byłby dla nas ogromną korzyścią, a uderzanie w tych złych chłopców, kiedy ich nie widziałeś, jest przerażające. Ograniczenia prędkości nie zawsze są malowane, a czasem wydają się aktywnie ukryte. Czasami mają one mniejsze bity na marginesach, których możesz użyć, ale na niektórych drogach po prostu wielokrotnie zaniżaliśmy za każdym razem.

Początkowa część jazdy była dość pusta po tym, jak wyszliśmy z farm bawełny i winnic wokół Ica. Przejeżdżaliśmy kilometry pustyni, a następnie schodziliśmy do jednej z tych zielonych dolin rzecznych. To naprawdę uświadomiło nam znaczenie tych dolin rzecznych biegnących od wybrzeża do gór dla starożytnych cywilizacji. Bez tych wąskich wstążek żyznej ziemi po prostu nie ma szans na przetrwanie.

Po dłuższej jeździe dotarliśmy do głównego przystanku dnia. Oczywiście linie Nazca!

Tak więc Ruth była naprawdę podekscytowana… ponieważ w jej głowie były duże, jak w, głębokie rowy, imponująca kamieniarka lub coś w tym rodzaju. Wkrótce dowiedziała się, że… tylko linie na piasku. A także w zasadzie niemożliwe do zobaczenia, chyba że jesteś w wieży lub w samolocie. Próbowaliśmy znaleźć jakąś pamiątkę z linii Nazca… ale niestety byliśmy rozczarowani. Chcieliśmy może 8-calową rzeźbę w drewnie lub coś takiego. Ale tak się składa, że ​​wyszliśmy bez większego zakupu pamiątek. Później, w drodze powrotnej do Limy, zatrzymaliśmy się w Nazca na bardziej interesujące drugie spotkanie z tą starożytną kulturą. Ponadto Ruth musiała zostać powstrzymana, aby nie mogła wyjść z domu i „zrobić własnego dodatku do linii Nazca!” ponieważ tak naprawdę nie byłoby to takie trudne.

Trip Tip 14: Kiedy myślisz linie Nazca, pomyśl „Ruth + Lyman = 4 Eva” napisane w piasku na plaży; tak imponują na pierwszy rzut oka. Ale bardziej imponujące niż ich niedoceniający aspekt wizualny jest tło historyczne i ich zwykłe przetrwanie: ale szczerze mówiąc, istnieją bardziej imponujące sposoby na poznanie niezwykłej kultury Nazca, do której dotrzemy po powrocie do Ica.

Ale robiło się późno i musieliśmy iść dalej. Podróż z Nazca do naszego hotelu o nazwie Puerto Inka trwała jeszcze kilka godzin. Było ciemno, zanim dotarliśmy do hotelu, tak naprawdę, jak wróciliśmy nad morze. Wreszcie w ciemności dotarliśmy do hotelu Puerto Inka, który w ciemności wyglądał na morderstwo. Byliśmy jedynymi gośćmi w tym dużym nadmorskim kurorcie i mieliśmy pokój na plaży. Ale jazda nocą po żwirowej drodze do dość opuszczonego hotelu sprawiła, że ​​obawialiśmy się, że zostaniemy zamordowani, dopóki nie usiądziemy na obiedzie, a mój Boże, mieliśmy jedną z najlepszych kolacji, jakie jedliśmy w dowolnym miejscu w Peru. Jedzenie w tym miejscu było tak niesamowite, że zupełnie zapomnieliśmy robić zdjęcia. Jeśli pójdziesz, zdobądź przystawkę skrzydełka z kurczaka z jakimś owocowym gorącym sosem; za co można umrzeć. Po obiedzie byliśmy wyczerpani, więc udaliśmy się do łóżka.

Dzień 4: Od wybrzeża do szczytu górskiego

Obudziliśmy się w Puerto Inka, wyszliśmy na zewnątrz i zdaliśmy sobie sprawę, że dokonaliśmy właściwego wyboru, zostając tutaj.

A to częściowo dlatego, że był to jedyny wybór. Puerto Inka był w zasadzie jedynym hotelem w pobliżu punktu środkowego między Huacachina a naszym celem dnia 4, Arequipa. Ale chłopaki, w tym przypadku jedynym wyborem był najlepszy wybór. Oto widok z naszych drzwi:

Pamiętaj - że zachmurzenie jest zjawiskiem powszechnym rano wzdłuż wybrzeża, a nie cechą złej lokalizacji Puerto Inki czy czegoś takiego. Faktem jest, że to miejsce miało wspaniały widok i lokalizację. Po śniadaniu personel hotelu wspominał od niechcenia, o tak, są tam ruiny, tuż nad wieżą po lewej stronie. Podobnie jak ruiny INCA, które możesz eksplorować bez nadzoru! Nazywanie tego Puerto Inka to nie tylko chwyt marketingowy; tu faktycznie znajduje się zrujnowane miasto portowe Inków, zakończenie portu dla drogi Inków prowadzącej do Cusco. W czasach imperium Inków system kurierski Inków, prowadzący chaski biegacz, mógł dostarczyć ryby dla Sapa Inca z Puerto Inca do Cusco w niecałe 3 dni. Naprawdę imponujące. Tak czy inaczej, byliśmy tak podekscytowani, że mieliśmy nasze pierwsze ruiny Inków i zupełnie nieoczekiwanie!

Ruiny w oddali; znak tutaj jest znacznikiem Ministerstwa Kultury, który mówi nam, aby nie kraść ani niszczyć dziedzictwa kulturowego Peru. Posłuchaliśmy.

Jak widać, jest to dość duża strona. Wędrowaliśmy dość intensywnie. Niestety, pierwotnego portu już nie ma, ale osada jest dość dobrze zachowana, a także przeszła pewne przebudowy. Miło było mieć nasze pierwsze spotkanie z Inkami całkowicie bez nadzoru, 2 minuty od naszego hotelu. Potem, po sprawdzeniu ruin… szliśmy dalej wzdłuż zatoczki.

Trip Tip 15: Puerto Inka jest niesamowita, dajemy jej 6 na 5 gwiazdek. Pamiętaj jednak: nie ma wifi, nie ma usługi komórkowej, nie ma nic. Jesteś odizolowany. Więc nie spodziewaj się, że będziesz mógł pobrać mapę z podróży na następny dzień tutaj.

Ale wkrótce musieliśmy być w drodze… i będzie to długi dzień w drodze. Google mówi 6,5 godziny. To oznacza mniej więcej 8,5 godziny jazdy. Zauważysz również, że duża część jazdy jest od strony plaży. Naszym zdaniem będzie to długa jazda wzdłuż plaży, a może wyjdziemy i popłyniemy. Wrażenie to było poważnie błędne. Rzeczywisty przejazd to setki mil zakrętów i zwrotów spinki do włosów z czystą skałą po naszej lewej stronie i kilkumetrowym spadkiem do morza po naszej prawej stronie.

Ale chłopcze, nasze poglądy! Mapa sprawia, że ​​wygląda na to, że jesteś zaledwie sto jardów lub mniej od oceanu, co jest prawdą pod względem odległości poziomej; ale jesteś jeszcze jakieś sto jardów nad oceanem. Centralne zdjęcie naprawdę robi dobre wrażenie. Wzdłuż jazdy znajduje się także jedna ruina Inków i stanowisko archeologiczne, w tym mniej więcej taktyczna droga Inków widoczna z autostrady, która, w poszanowaniu zasad nie-niszczenia-dziedzictwa kulturowego Peru, my niestety nie wspiął się i nie ruszył dalej.

Jak widać, woda była niesamowicie kolorowa, niebo było niebieskie, a klimat przyjemny. To był idealny dzień do jazdy. Jednak… były również wycofania i ciężarówki, jak pokazuje poniższy film.

W końcu jednak uchwyciliśmy film z przybrzeżnego Panamericana Sur (Lyman naprawdę zmagał się z tym zestawem słów). Jak widać poniżej, było to bardzo ekscytujące.

Trip Tip 16: Potrzebujesz sprawnego, agresywnego kierowcy. Dla nas tym kierowcą był Ruth. Lyman używał Google Streetview do wizualnego zapamiętywania punktów orientacyjnych i mylących skrzyżowań na całej trasie o długości 2000 mil przed podróżą i zarządzał kupioną fizyczną kopią mapy, a także cyfrowymi mapami na telefonie (co było dość niezwykłe: znalazł każdy AirBnB do znajomości koloru domu, parkingu i dokładnie, które drzwi zapukać, wszystko za pomocą Streetview!). Ale Ruth prawie całą jazdę, fachowo zarządzając niesamowicie ciasnym ruchem na Ica, szalone nierówności prędkości, agresywne omijanie zakrętów, polne drogi i wiele innych wyzwań po drodze. Jeśli nie masz dobrego przygotowania do nawigacji i naprawdę zdolnego kierowcy, Twoja podróż na drodze przekształci się w łzy, wrzaski i śmiertelne wypadki samochodowe.

W końcu opuściliśmy linię brzegową. Była to oszałamiająco piękna część naszej jazdy i chociaż nigdy nie musieliśmy wychodzić i pływać, zdecydowanie czuliśmy się, jakbyśmy naprawdę doświadczyli części Oceanu Spokojnego. Plus, ta woda to Prąd Humboldta z Bieguna Południowego w tej części Peru, więc woda była coooooold.

Ale zanim całkowicie opuściliśmy wybrzeże, zjedliśmy lunch w jednym z przypadkowych miasteczek dolinnych wzdłuż drogi. To było nadmorskie miasteczko w dolinie, więc oczywiście podano nam świeże ryby, gałki oczne i wszystko inne. W pierwszym filmie powyżej widać ocean w oddali, gdzie dolina styka się z morzem: w tym mieście zjedliśmy lunch. I nie, nie wiemy, jak się nazywała; z mapy Myślę, że może to była Ocona?

Ten dzień był długim dniem prowadzenia pojazdu i dniem, w którym zebraliśmy wiele przydatnych informacji. Więc ponieważ nie było już żadnych niesamowitych przystanków przez resztę dnia, po prostu opublikuję kilka Porad na temat podróży, które wybraliśmy.

Trip Tip 17: Peruwiański lunch jest taki sam wszędzie, gdzie się wybierasz, i nie podoba im się to, jeśli pojawisz się z prośbą o lunch o 2:30. Peruwiańskie restauracje przydrożne to małe, rodzinne miejsca. Zaczynają gotować obiad około 11, a jest naprawdę gotowy około 11:45 lub 12. Od 12 do 1 lub 2 serwują obiad: przystawka zupy z ziemniakami, kukurydzy, może trochę ryżu lub komosy ryżowej i trochę mięsa i warzywa, a następnie danie główne. Danie główne to na ogół ryż, mięso (kurczak lub lokalna specjalność, którą mogą być ryby, lama, wołowina lub świnka morska), a następnie może sałata lub ziemniak. To jest lunch - wszędzie. Nie próbuj zamawiać czegoś innego, po prostu powiedzą ci, że tego nie mają. Jeśli naliczą ci mniej niż 7 lub 8 podeszew, upewnij się, że zamówiłeś napój, który jest albo w zamkniętej butelce, albo gotowany, ponieważ prawdopodobnie używają lokalnej wody z kranu do podlewania soków (chociaż tak naprawdę nigdy nie wiedzieliśmy, kim jesteśmy płacić, dopóki nie zjemy).
Trip Tip 18: Drogowe stoiska sprzedające proste podręczne produkty spożywcze są dobre: ​​pomarańcze, trigo (rodzaj popcornu), orzechy, ciastka, soki, ogólnie wszystko jest dobre, bezpieczne i niewiarygodnie tanie. Przetrwaliśmy te rzeczy w późniejszych dniach, gdy znudziliśmy się Standardowym Peruwiańskim Obiadem.
Trip Tip 19: Jeśli kupisz świeży sok ze stoiska przydrożnego, prawdopodobnie nie będzie to gotowe. Prawdopodobnie dadzą ci szklankę, nalej trochę soku i zaczną cię pytać o to, skąd jesteś, dlaczego jeszcze nie masz dzieci, dlaczego nie dbasz o swoich dziadków i oczywiście opowieść o ich krewnych w Ameryce i pytania, czy ich spotkałeś. Spoiler: prawdopodobnie nie spotkałeś ich krewnego w Ameryce. Jeśli do tego czasu udało ci się odkryć niewielką, ale niebezpieczną ilość hiszpańskiego, te rozmowy są pełne śmiechu z zabawnych nieporozumień. Jeśli pozostaniesz w zasadzie nieświadomy języka hiszpańskiego, to po prostu okaże się, że jesteś niesamowicie niegrzeczny. Więc popracuj nad swoimi umiejętnościami hiszpańskiego, Lyman!
Trip Tip 20: Stacje benzynowe na Panamericana iw Cusco biorą Visa; stacje benzynowe gdzie indziej są zazwyczaj tylko gotówką. Aby skorzystać z wizy, musisz mieć pod ręką paszport. Możesz otrzymać skargi od pracownika stacji benzynowej. Możesz usłyszeć, jak narzekają na Amerykanów na szefa. W porządku Muszę gromadzić tę twardą walutę. Ponadto na stacjach serwisowych znanych marek znajdują się zwykle bezpłatne toalety i sklepy z przekąskami. Jeśli nie czujesz się tak komfortowo w łazience na poboczu drogi jak my, zechcesz skorzystać z tych stacji benzynowych.
Trip Tip 21: Napełnij zbiornik paliwa za każdym razem, gdy zbliżysz się do lub pod pół zbiornika. Istnieją rutynowo długie odcinki drogi z kilkoma stacjami benzynowymi lub bez nich. Peru jest krajem wyjątkowo słabo zaludnionym. Nie zejdź do ćwierć zbiornika, a następnie zacznij od niechcenia szukać stacji benzynowych. Wypełniaj często.

Wreszcie, po długim dniu, ruszyliśmy do szczytu przednich pasm Andów w drodze do Arequipy. Arequipa leży pod szeregiem wybitnych wulkanów na wschodzie, ale ma również niższy zasięg gór. Więc wspięliśmy się z wysokości 0 stóp nad poziomem morza w Puerto Inka do około 8200 stóp, w ciągu siedmiu godzin. Na tej wysokości zrobiliśmy zdjęcie, które jest na górze tego postu na blogu, pokazane ponownie poniżej.

I to… dokładnie tak naprawdę wyglądała jazda do Arequipy.

Trip Tip 22: Medycyna wysokości wydaje się pomagać, ale sprawi, że będziesz sikał tak bardzo. Wzięliśmy acetazolamid na dostosowanie wysokości przez pierwszy tydzień na wysokości. Ruth nigdy nie przekraczała 7000 stóp; Lyman dorastał latem w Kolorado, więc wiele razy wspinał się na wysokość 12–14 500 stóp… ale nigdy nie spędzał dni na takich wysokościach. I musimy powiedzieć, że leki sprawiły, że czuliśmy się bardziej komfortowo na wysokości, niż się spodziewaliśmy. Dostosowaliśmy się dość łatwo, z niewielkimi bólami głowy i problemami z zaciemnieniem. To powiedziawszy, to sprawia, że ​​musisz sikać TAK DUŻO. A kiedy pewnego dnia Lyman przypadkowo wziął podwójną dawkę… to było interesujące.

Wreszcie po długim dniu jazdy dotarliśmy do Arequipa, gdzie mieszkaliśmy w cudownym małym mieszkaniu w centrum miasta z naszym gospodarzem Robertem. Był także na tyle uprzejmy, że zabrał nas do garażu i pomógł nam negocjować koszty za nocny parking. I muszę powiedzieć, że był to prawie najtańszy parking na noc w Peru (12 podeszew).

Ale do tego czasu byliśmy zonked. Zjedliśmy przekąski na obiad i uderzyliśmy w worek.

Dzień 5: Dalej i dalej

Obudziliśmy się i od niechcenia wypiliśmy herbatę na dachu.

Mieliśmy doskonały widok na El Misti, wybitny wulkan tuż nad Arequipą… ale ich zdjęcia nie wyszły, ponieważ słońce wschodzi tuż przy El Misti. Ten wulkan za Lyman, powyżej, to Chachani. Wzrasta do 19,872 stóp. El Misti wznosi się na 19 101 stóp. One są dużymi górami.

Mieliśmy jednak pewne problemy. Suche pustynne powietrze i dzikie słońce na dużej wysokości powodowały, że nasza skóra wysychała, a nasze nosy były tak suche, że mieliśmy też plamy krwi. Nasz wspaniały gospodarz, Robert, poprowadził nas do apteki i przetłumaczył nasze potrzeby medyczne tamtejszej osobie, abyśmy natychmiast otrzymali wszystko, czego potrzebowaliśmy. Dodatkowo pozwolił nam użyć swojej herbaty rano. W sumie Robert był wspaniałym gospodarzem.

Zanim opuściliśmy Arequipę, wzięliśmy trochę empanad od małego sprzedawcy z ulicy i mój Boże, były niesamowite i niezwykle tanie. Całą resztę podróży spędziliśmy, pragnąc więcej tych empanad, ale bezskutecznie. Nie mam pojęcia, jak się nazywa piekarnia, do której poszliśmy; to było wzdłuż drogi z Arequipa do Chivay, zanim dotarliśmy do Nuevo Arequipa… ale poza tym jej lokalizacja musi pozostać tajemnicą.

Nasz czas w Arequipii był krótki, ale przyjemny. Arequipa nie była jednak naszym celem. To był tylko przystanek na drodze. My zmierzaliśmy do Kanionu Colca. Przejazd, o którym wiedzieliśmy, będzie malowniczy: przeszedł przez rezerwat narodowy! Nie zdawaliśmy sobie jednak sprawy z tego, jak malowniczo byłoby. 3-godzinna trasa Google trwała około 5 godzin, kiedy jechaliśmy i nie żałujemy ani minuty. Niestety, nie mogliśmy przejechać przez środek rezerwatu, ponieważ droga była nieco zbyt nierówna dla Anastasios.

Powiedzieliśmy, że Ruth nigdy nie przekraczała 7 lub 8 tysięcy stóp. Lyman nigdy nie był wyższy niż 14,400 stóp. Ale w piątym dniu przygody w Peru oboje pobilibyśmy nasze rekordy wysokości, osiągając 15900 stóp.

Wcześniej jednak musimy porozmawiać o wielbłądach.

Lyman jest naprawdę podekscytowany wielbłądowatymi, ponieważ dotyczą tkanin. Są to w zasadzie tekstylia z nogawkami i zdolnością do urody. Co więcej, jedno z tych stworzeń na zdjęciu nie jest podobne do innych, ale wciąż ma wiele zdolności do bycia uroczym.

W Peru występuje wiele rodzajów wielbłądowatych: lama, alpaka, guanako, wiguna itp. Produkują wełny o różnych właściwościach. Ale najdelikatniejsza ze wszystkich wełna, najdelikatniejsza wełna na ziemi, pochodzi z wicun. Vicunas to mały, dziki krewny lam i alpak. Można je strzępić tylko raz na 5 lat, ponieważ ich wełna rośnie powoli i nigdy nie jest tak kudłaty jak lama lub alpaka. W połowie XX wieku wigilia prawie wyginęła, polując na wełnę. Jednak w ostatnich latach działania związane z ochroną, hodowlą i solidną komercjalizacją nieco podniosły populację wigońską. Lyman miał nadzieję zobaczyć Vicuna, jeśli będziemy mieli szczęście. To, czego nie wiedzieliśmy, to to, że podczas naszej podróży przejedziemy dwa razy prosto przez wulkany. Pierwszy raz był w Dniu 5.

PIŁAMY VICUNAS! Ponadto, dla jasności, wkrótce nauczyliśmy się, że poprawna wymowa to nie „vi-wkrótce-ya”, ale „vi-koon-ya”.

Dlaczego wicekinie są tak ekscytujące?

Ponieważ kurtka z wełny Vicuna może kosztować 21 000 $ !!! Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że było tak drogo, kiedy przyjechaliśmy do Peru. Pomyśleliśmy: „hej, czy nie byłoby fajnie wydać kilkaset dolców i zdobyć coś wigilijnego?” Cóż, widzieliśmy tylko dwa razy sprzedawaną wełnę Vicuna… a szalik miał 800 $. Sweter miał 3500 $. Teraz - obejrzyj ponownie ten film i zdaj sobie sprawę, że te urocze małe stworzonka są w zasadzie diamentami z nogami.

Kontynuowaliśmy jazdę i zostaliśmy nagrodzeni imponującą scenerią. Zamiatające doliny, pampy na dużych wysokościach, jeziora alpejskie i bagna… a potem zaczęliśmy się wspinać.

Pierwszą rzeczą, która się wydarzyła, było zniknięcie wielu wielbłądowatych. Smutny.

Potem zaczęliśmy widzieć śnieg… wtedy oczywiście musieliśmy walczyć na śnieżki. Co jeszcze byś zrobił, gdy znajdziesz kawałek śniegu przy drodze?

Potem szliśmy dalej i zaczęliśmy zauważać, hej, te góry są z nami na wysokości oczu. Co tu się dzieje? Myślałam, że właśnie minęliśmy krawędź gór, zanim schodziliśmy do doliny rzeki Colca? Czy to nie jest plan na dzisiaj?

Okazuje się, że Google nie wykonuje dobrej roboty, wizualizując wzrost wysokości.

Idziemy dalej. W tym momencie było zimno, prawdopodobnie nisko po pięćdziesiątce, z silną bryzą. To nie był plan na dziś, nosiliśmy lekkie ubrania.

Potem zdaliśmy sobie sprawę, święta krowa, jesteśmy naprawdę wysoko tutaj.

Wreszcie wyszliśmy na szczyt pampasów lub skalistej równiny.

Te odległe góry mają ponad 19 000 stóp, niektóre ponad 20 000.

Oczywiście wtedy nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy, ale przeprowadzając badania mapy Google z perspektywy czasu, siedzieliśmy około 15 900 stóp w miejscu, w którym zostało zrobione powyższe zdjęcie. Zupełnie zupełnie przypadkiem zdmuchnęliśmy z wody nasze osobiste rekordy wysokości. Powtórzę też: leki na wysokości działają. Naprawdę nie czuliśmy się źle pomimo dwóch kolejnych dni wzrostu wysokości 7000 stóp.

Stamtąd zjechaliśmy do Kanionu Colca. Mieszkaliśmy w małym pensjonacie w mieście Yanque. Większość ludzi, gdy przybywają do Kanionu Colca, albo zostaje w Chivay przy wejściu do doliny, największego miasta, albo w Cabanaconde, na drugim końcu doliny, gdzie kanion jest najgłębszy i najbardziej spektakularny.

Mieszkaliśmy w Yanque, małej wiosce nieco za Chivay. Zatrzymaliśmy się tam, ponieważ chcieliśmy skorzystać z AirBnB, ponieważ miejsce było tanie i ładnie wyglądało, a miasto wyglądało dobrze na wyprawę. Pobyt w Yanque był właściwym wyborem. Nasz gospodarz Oscar mówił doskonale po angielsku, znał wszystkie lokalne atrakcje i zabrał nas na wycieczkę do ruin Uyo Uyo (osady Inków, która została częściowo odrestaurowana) bez żadnych opłat. Udało mu się nawet pomóc nam uniknąć ukrytych opłat i obciążeń w Uyo Uyo, co było świetne.

To była niesamowita wędrówka. Kanion Colca jest niezwykle piękny, a wokół Yanque jest tętniącą życiem społeczność rolniczą, w której tysiące lat tarasy są nadal wykorzystywane do kukurydzy, ziemniaków, komosy ryżowej i innych upraw. Uyo Uyo to wspaniałe stanowisko archeologiczne, zadbane, z bardzo ładnym szlakiem spacerowym. Niektóre budowle pozostają w stanie zrujnowanym, podczas gdy inne zostały wiernie zrekonstruowane, w wyniku czego powstaje miejsce, które wydaje się, że w każdej chwili może wrócić do życia. Oznakowanie w języku hiszpańskim wydawało się także historycznie pouczające, chociaż nasze rozumienie go i zdolność Oscara do tłumaczenia technicznego słownictwa historycznego były niewystarczające, aby doskonale tu zrozumieć historię.

Wróciliśmy z wędrówki po zmroku i byliśmy wykończeni… ale Oscar namówił nas do przebrania się w kostiumy kąpielowe, wskoczyć do samochodu i pojechać kilka minut w dół drogi nad brzeg rzeki Colca. Tam zorganizował, aby jeden z lokalnych właścicieli gorących źródeł zostawił nam otwarte łaźnie po zamknięciu. Wieczór spędziliśmy na wylegiwaniu się w parujących gorących źródłach, słuchając łagodnej muzyki rzeki Colca pędzącej po skałach, obserwując nieznane niebo półkuli południowej powoli kołyszące się nad głową, ożywione nagłym migotaniem spadających gwiazd. Nie moglibyśmy prosić o piękniejszy wieczór.

Aha, i wtedy zdaliśmy sobie sprawę, że nie mamy pojęcia, jak wydostać nasz samochód z wąskiej drogi nad rzeką, więc musieliśmy po prostu staczać głazy z drogi i poszerzać drogę, co było fajną mini-przygodą na zakończenie dnia. I oczywiście do tego momentu było około 40 stopni i byliśmy mokrzy. Nigdy nie jest nudno w Peru.

Trip Tip 23: Idź do Kanionu Colca, zatrzymaj się w La Casa de Oscar. Kanion jest piękny, Yanque jest dobrze położony i niezwykle przyjemny, a Oscar jest doskonałym gospodarzem, przewodnikiem i facylitatorem. I gdziekolwiek się zatrzymasz w Colca, postaraj się dotrzeć do gorących źródeł, zwłaszcza w nocy z widokiem na niebo, jeśli to możliwe. To jedno z najbardziej niezapomnianych przeżyć, jakie mieliśmy w Peru.

Dzień 6: Into the Inferno

Obudziliśmy się 6 dnia podekscytowani zwiedzaniem Kanionu Colca. Po obfitym śniadaniu dzięki Oscarowi zeskrobaliśmy szron z naszego samochodu, podziękowaliśmy za cztery lub pięć grubych koców alpaki, które mieliśmy na łóżku, aby się ogrzać, a następnie ruszyliśmy w drogę.

Trip Tip 24: Kanion Colca jest ZIMNY zimą (tj. Od maja do sierpnia). Potrzebujesz ciepłej piżamy, kurtek i mnóstwa warstw. Na słońcu po południu robi się dość wygodnie, ale wieczory NIE ŻADUJĄ.

Plan był prosty. Wsiąść do samochodu. Jedź na zachód południową trasą Kanionu Colca. Zatrzymaj się w Mirador Cruz del Condor i zobacz, jak latają niektóre kondory andyjskie (imponujące ptaki), a następnie udaj się do Cabanaconde, epicentrum wycieczkowicza i turysty z Kanionu Colca, i znajdź szlak do wędrówki.

Nic nie poszło zgodnie z planem i było idealnie.

Trip Tip 25: Peru jest pełne wspaniałych rzeczy na trasie autobusu wycieczkowego, a tym bardziej polubisz kraj, im bardziej wysiądziesz z samochodu, z dala od tłumu i odkryjesz losowe rzeczy, na które napotykasz.

Na początek droga nie była taka, jak się spodziewaliśmy. Droga nie była utwardzona po drodze, ale była nierówna, na ogół nieutwardzona przez większą część odległości. To było… nieoczekiwane.

Następnie zobaczyliśmy znak „Geyser del Infernillo”. Cały ten obszar jest wulkaniczny, stąd gorące źródła. Ale gejzery? Nie słyszeliśmy o żadnych gejzerach. Lyman był w Yellowstone, ale Ruth nigdy nie widział gejzeru.

Z początku Lyman wahał się, ponieważ nie był to plan zaplanowany! Ale podekscytowanie Ruth, że „widzi swój pierwszy gejzer!” zwyciężyło, więc skręciliśmy w polną drogę, przejechaliśmy kilka strumieni, zepchnęliśmy skały z drogi i znaleźliśmy gejzer.

Ryk SO SOUD można usłyszeć w górę iw dół doliny. A zapach siarki idzie jeszcze dalej. Pochodząca z niego mgła powoduje, że boki kanionu są wilgotne, więc są zielone i pokryte mchem, co jest niezwykłą cechą w ogólnie suchym Peru.

Najlepsze jest to, że będąc Peru, nie próbowaliśmy trzymać nas w bezpiecznej odległości od gejzeru. Małe pluski wrzącej wody, które ciągle na nas dostawały, były tego wystarczającym dowodem.

Więc gejzer był fajny. Ale co dalej? Czy po prostu jedziemy naszą regularnie zaplanowaną trasą?

Nie. Góra nad nami nazywała się Nevado Hualca Hualca i ma wysokość 19767 stóp. Droga, z której jechaliśmy, miała około 12 000 stóp i prawdopodobnie pokonaliśmy kolejne 1000 stóp w drodze do gejzeru. Zaczęliśmy się wspinać.

I w końcu dotarliśmy tutaj. Tam na dole widać drogę, którą podjechaliśmy, a nawet słabo widać gejzer. Wędrując na tej wysokości, postęp zajmuje sporo czasu. Musisz po prostu zrobić 10 kroków, a następnie zatrzymać się i oddychać. Weź jeszcze 10 pauz. Krzyżuj się wzdłuż zbocza góry, aby oszczędzać energię. Dla Rutha, który nigdy nie wędrował na wysokości, wysiłek konieczny, by po prostu, no wiesz, wejść na to małe wzgórze, był bardzo dużą niespodzianką. Podczas gdy przełączanie kierowców było plagą, chodzenie w zamian stało się naszym przyjacielem.

Kontynuowaliśmy wspinanie się.

Kontynuowaliśmy przez jakiś czas… ale nie tak długo. W końcu znaleźliśmy dobre miejsce do siedzenia, zjedliśmy piknikowy lunch, trochę poczytaliśmy i cieszyliśmy się widokiem. Mieliśmy co najmniej 14 000 stóp, może nawet 15 000 stóp. Nadal daleko poniżej szczytu Nevado Hualca Hualca, ale dobrze się bawiliśmy i zdecydowanie ćwiczyliśmy nasze płuca. Przez resztę podróży nie mieliśmy problemu z wysokością.

Trip Tip 26: Wybierz się na wycieczkę. Peru jest piękne. Ale co ważniejsze, dobra jednodniowa wędrówka po spaniu na wysokości pomoże ci dostosować się do wysokości, a zwłaszcza nauczy Cię kluczowych zachowań związanych z aktywnością w powietrzu: chodzenie, nawet oddychanie, pozostawanie dobrze nawodnionym itp.
Trip Tip 27: Zapakuj filtr przeciwsłoneczny i załóż go. Niestety, zapomnieliśmy, że oparzenie słoneczne na wysokości jest bardzo łatwe z powodu rzadkiego powietrza, i zapomnieliśmy, że pora sucha w Peru oznacza bardzo niewielkie zachmurzenie. W rezultacie na zdjęciach po tej wędrówce Lyman ma okulary przeciwsłoneczne. Mimo że jest chłodno, nadal będziesz się palić.

Po obiedzie zeszliśmy z powrotem, wsiedliśmy do samochodu i jechaliśmy dalej w kierunku Cabanaconde. Widoki kanionu robiły się coraz bardziej imponujące, gdy zbliżaliśmy się do Mirador Cruz del Condor. Wreszcie w punkcie widokowym dotarliśmy tutaj:

To było naprawdę poważne. Na dnie Kanionu Colca klimat jest odpowiedni dla sadów, w tym dla owoców umiarkowanych, takich jak jabłka. Na szczycie, gdzie byliśmy, jest suchy klimat, który naprawdę nadaje się tylko do pastwisk. Wiele osób robi 2-7-dniową wędrówkę w dół do doliny i do gór (i ruin Inków!) Po drugiej stronie. Jest to bardzo męcząca wędrówka, z gorącymi źródłami na dnie doliny… ale już zrobiliśmy naszą wędrówkę, zobaczyliśmy wspaniałe widoki, mieliśmy niesamowite wrażenia z gorących źródeł, więc byliśmy całkowicie w porządku z widokami tylko na pobocze.

Stamtąd pojechaliśmy do Cabanaconde. Byliśmy pod wrażeniem tego zacisznego górskiego miasteczka, słynącego z malowniczych widoków i statusu epicentrum turystyki pieszej i turystycznej Kanionu Colca.

Ale jak się okazuje, Cabanaconde nie była bardzo ładna, nie miała więcej restauracji niż Yanque (a większość była zamknięta), a właściwie miała mniej widoków niż Yanque. Wszystko wokół wydawało się mniej… wyjątkowe, jak to ujęła Ruth. Skończyło się na szybkim obiedzie, a potem wróciliśmy drogą w kierunku Yanque. Nie zrobiliśmy nawet zdjęcia Cabanaconde, ponieważ po prostu nie było warte zdjęcia. Kiedy wróciliśmy, było około 16 lub 17, i naprawdę byliśmy pokonani przez wędrówki. Zostaliśmy więc w środku, włożyliśmy wszystkie ciepłe ubrania, żeby nie dopuścić do zimna, czytając książkę czekając na kolację, a potem zjedliśmy wspaniały posiłek ze stekami z lamy przygotowanymi przez Oscara, w końcu wcześnie uderzając w siano.

Dzień 7: Najdłuższa jazda

Obudziliśmy się wcześnie w 7. dniu. Przed nami długi dzień. Około 6 rano Lyman wyprowadził samochód z „garażu” na zdjęciu po lewej stronie. Jak się okazało, było to dość bezpieczne miejsce, a Oscar świetnie się upewniał, że możemy wchodzić i wychodzić, kiedy potrzebujemy, ale na początku byliśmy tym zaniepokojeni. W końcu wszystko poszło dobrze. Przed opuszczeniem La Casa de Oscar upewniliśmy się, że zrobiliśmy kilka zdjęć tego miejsca i zdjęcie z naszym gospodarzem. Oscar był większą częścią naszej podróży niż wielu innych gospodarzy, ponieważ tak naprawdę mieszkaliśmy w jego domu przez kilka dni, jedząc posiłki z jego kuchni itp.

O 7 rano byliśmy w drodze, kierując się na północ do Cusco.

Istnieje kilka sposobów, aby dostać się do Cusco. Aby je wyjaśnić, pozwól mi pokazać trasę, którą wybraliśmy:

Teraz zwykłym sposobem dostania się do Cusco z Yanque jest powrót na południe w kierunku Arequipa, następnie skręcić na wschód do Imata, następnie do Juliaca, następnie w górę 3-S do Sicuani, a następnie do Cusco. Dlaczego to zwykła trasa? Prosty! Ponieważ cała trasa jest dużą, dobrze utwardzoną drogą ze zwykłymi stacjami benzynowymi, przeznaczoną do przejazdu dowolnym standardowym pojazdem. Według Google ta trasa jest o około 170 kilometrów dłuższa, ale tylko o około godzinę dłuższą. Będąc utwardzonym przez całą drogę, zarabiasz dużo czasu.

Trasa, którą wybraliśmy, to inna historia. Gdy wyjdziesz z Kanionu Colca około godziny na północ od Yanque, chodnik się zatrzyma. To niedaleko miejsca na mapie oznaczonego „Distrito de Tuti”. Jedyne stacje benzynowe w regionie znajdują się w pobliżu miasta Chivay, niedaleko Yanque.

Ten film pokazuje, jak zbliżamy się do końca chodnika:

Możesz także usłyszeć, jak śpiewamy obozową piosenkę. Czasami, kiedy jeździsz całymi dniami, śpiewasz piosenki, aby zabić czas.

Trip Tip 28: Posiadaj redundancję w metodach nawigacji. Serwis komórkowy był tego dnia nierówny i nie mieliśmy wifi w La Casa de Oscar do pobierania map. Zdjęcia satelitarne Google były kilka lat nieaktualne. Google Streetview był niekompletny w niektórych częściach trasy i wyraźnie nieaktualny w innych przypadkach. Lyman wydrukował mapy, zdjęcia satelitarne, zdjęcia z ulicy i napisał opisy kluczowych skrzyżowań w odniesieniu do głównych, wizualnie identyfikujących punktów orientacyjnych. Powinieneś postąpić podobnie, inaczej się zgubisz. Nawet przy naszych przygotowaniach wciąż musieliśmy uciekać się do proszenia losowych osób o wskazówki przy wielu okazjach, zwłaszcza w drodze z Chivay.

Po przejściu przez most w Sibayo na wideo chodnik się skończył i podążaliśmy wzdłuż górnych rzek Colca w górę doliny, pokazaną po lewej stronie. Następnie przekroczyliśmy kilka mostów, cieszyliśmy się widokiem dziwnie erozyjnych skał Callalli (których głupio nie dostaliśmy na zdjęciach), dyskutowaliśmy, że Departament Stanu USA zauważa, że ​​ta droga miała problemy z bandytami na autostradzie w nocy, i wkrótce znalazła po raz kolejny wykonujemy charakterystyczną peruwiańską rzecz: strome, górskie zbocza!

Przełączenia. Również lamy! Tyle lam!

Myśleliśmy, że te zmiany były dość intensywne. Ale szczerze mówiąc, te zmiany nie były takie złe z perspektywy czasu. Lyman jechał tego dnia, jednego z jedynych dni Lymana jazdy, głównie dlatego, że łatwo choruje, a my pomyśleliśmy, że to będzie dzień z dużą ilością zmian. Pomyliliśmy się. Och, nie popełnijcie błędu, mieliśmy pewne zmiany… ale to było nic w porównaniu z tym, co napotkamy później.

Chodzi o to, że w tamtym czasie uważaliśmy, że te zmiany były dość intensywne.

Następnie przejechaliśmy kilka gór. Wiesz, po prostu swobodnie jadąc na grzbiecie 15800 stóp. Był śnieg. Nie robiliśmy zdjęć, bo do tego byliśmy przyzwyczajeni, a ponieważ Ruth zasnęła w samochodzie, a Lyman pomyślał, hej, świetna okazja, żeby miło spędzić czas!

Również w tym momencie ta droga była brudem i żwirem. Wierzchołamy około 40 mil na godzinę. Ale w sumie to w porządku; doszliśmy do wniosku, że poradzimy sobie ze sto milami polnych dróg i żwiru.

Ale potem dotarliśmy do Fork In The Road, AKA, The Mysterious Route of Mystery And Chaos.

Zauważ, że skrzyżowanie na dole. Droga, na której byliśmy, była drogą lewą, kierującą się na północ. Jeśli będziesz jechał dalej tą drogą, miniesz kopalnię Xstrata Tintaya, a następnie dotrzesz do dużego miasta Espinar. Jeśli przejdziesz przez ten mały żart na drodze, powinieneś całkowicie przegapić Espinar. Powinieneś iść dalej na północ. Google Streetview pokazał mi z wyprzedzeniem, że prawostronna trasa była nieco trudniejsza, ale prawdopodobnie także bardziej malownicza. Nie zdecydowaliśmy z góry, którą drogą wybrać, i zdecydowaliśmy na podstawie tego, jak nasz czas będzie wyglądał po drodze.

Kiedy dotarliśmy do przejścia, na drodze był mokry bałagan błota i kamieni. Uznaliśmy, no cóż, nie warto. Możemy zepchnąć trochę kamieni z drogi, ale błoto? Możemy utknąć, a to byłoby ZŁE.

Poza tym Lyman wędrował po grani i widział mistyczną, magiczną krainę. Zobaczył, że droga po drugiej stronie była WYKRĘCONA! Google Streetview był nieaktualny! Prawa droga na powyższej mapie nie była złą drogą, nie, była utwardzona! Moglibyśmy spędzić wspaniały czas, gdybyśmy mogli się tam dostać!

Zrobiliśmy więc niezbędną rzecz: zmieniliśmy sterowniki. Ruth przejął kierownicę, podczas gdy Lyman poprowadził ją przez bagniste odcinki drogi i zepchnął wszystkie skały z drogi. Wynik końcowy: dotarliśmy do utwardzonej drogi !!!

Przed przejściem do nowo utwardzonej drogi.Ruth dominowała na drodze, a potem podekscytowana znalezieniem chodnika.Racja: skąd pochodzimy. Po lewej: chodnik.

Dobrze, więc. Wszyscy możemy zgodzić się co do kilku faktów. Najpierw lewa boczna droga na powyższej mapie prowadzi do Espinar. Po drugie, prawa boczna droga na powyższej mapie nie. Po trzecie, że zdecydowanie przeszliśmy z lewej drogi do prawej drogi.

To tutaj staje się tajemnicze. Około mili lub dwóch w dół utwardzoną drogą… chodnik zatrzymał się i stała się ładną, ubitą drogą. Potem zobaczyliśmy ciężarówki. Sooooo wiele ciężarówek. Jak gazilliony ciężarówek. Było to stresujące, ponieważ były duże, szybko się poruszały i najwyraźniej nie zawsze cieszyły się, że jesteśmy w drodze. Potem zaczęliśmy napotykać nierówności prędkości.

Ale nie jest to normalna prędkość. Wstrząsy prędkości średniej wielkości. Z powodu strachu przed spotkaniem z tymi rzeczami nie robiliśmy zdjęć. Ale osiągnęliśmy najniższy poziom w przypadku każdego progu prędkości. Na jednym z guzów nasze przednie koła nie dotykały gruntu, zanim wylądowaliśmy, więc musieliśmy pochylić się do przodu i pozwolić samochodowi przechylić się na drugą stronę nierówności. Wszystko to znaczy, że była to jakaś droga tylko dla ciężarówek, a skały blokujące drogę dojazdową, z której korzystaliśmy, były prawdopodobnie tam celowo.

Ale nas nie zniechęcono. W końcu doszliśmy do jakiejś konstrukcji, a pracownik zatrzymujący nas tam, między swoim zepsutym angielskim, wskazał nam coś podejrzanego. Powiedział, że jesteśmy w drodze do Espinar. Co jest dziwne, ponieważ właśnie zjechaliśmy z drogi na Espinar.

Godzinę później jechaliśmy przez kopalnię Xstrata Tintaya (nie zrobiono żadnych zdjęć, ponieważ Lyman był wściekły z powodu zamieszania nawigacyjnego i nie był w nastroju uśmiechu do zdjęć). Wkrótce potem dotarliśmy do Kamiennego Lasu Yauri. To fajna formacja skalna, więc fajny Lyman był przekonany, aby odłożyć na bok swoje zamieszanie związane z tym, jaką drogą jechaliśmy zrobić zdjęcie. W końcu to Kamienny Las.

Ale to było frustrujące, ponieważ Lyman wiedział z badań mapy, że lasy kamienne rzeczywiście były na drodze do Espinar.

Wyjaśnijmy tutaj. Przeglądając zdjęcia satelitarne z perspektywy czasu, nasza trasa była niemożliwa. Byliśmy w drodze do Espinar, tyle że zdecydowanie przeszliśmy na drogę kierującą się bardziej bezpośrednio na północ, z dala od Espinar. Nie zawróciliśmy; w rzeczywistości nie ma odwrotu zgodnie ze zdjęciami satelitarnymi. Wszystko to mówi: albo Anastasios ma moc teleportacji, albo mapy Google, zdjęcia satelitarne Google i widok ulicy Google są niesamowicie błędne.

Trip Tip 29: Bez względu na to, jak dużo się przygotujesz, zgubisz się i zdezorientujesz. Odpocznij, ciesz się jazdą, miej plany awaryjne, przygotuj się na zmianę trasy i kontynuuj. Drogi Peru nie będą współpracować z twoimi planami. Przyzwyczaić się do tego.

W Espinar każda droga, którą potrzebowaliśmy, była zamknięta z powodu budowy. Tak Byliśmy niezmiernie wdzięczni, że mieliśmy międzynarodowy plan danych (potrzebny jest międzynarodowy plan danych), ponieważ mogliśmy zmienić trasę wokół Espinar. Gdybyśmy nie mieli tutaj dostępnych map w telefonie, musielibyśmy tylko zapytać miejscowych o wskazówki w języku hiszpańskim, co byłoby trudne. W siódmym dniu nasz hiszpański szybko się poprawiał, ale nadal byłby wyzwaniem.

W końcu przedostając się przez Espinar po kilkukrotnym przejechaniu niewłaściwą ulicą jednokierunkową, ruszyliśmy na północ w kierunku miasta Langui. Kilka mil na północ od Espinar droga stała się utwardzona i pozostała utwardzona przez resztę dnia. To było miłe, ponieważ była już druga po południu i musieliśmy nadrobić czas z różnych opóźnień na drodze.

Mieliśmy dość przyjemną jazdę na północ w kierunku Langwedii i wreszcie zobaczyliśmy tam jezioro. Langwedocja jest znanym jeziorem, ponieważ znajduje się na dużej wysokości, ogólnie dość spokojnie, i, cóż, tutaj, pozwól, że ci pokażę.

Góry odbijają się w wodzie na dość dużą skalę. Miło było mieć nowe krajobrazy do zobaczenia. Prawdę mówiąc, w tym momencie byliśmy już trochę zmęczeni pustymi pampami i brązowo-żółtymi górami Sierra.

Na szczęście wkrótce skończymy z tym terytorium. Po Langwedii schodziliśmy wąskim kanionem do doliny rzeki Urubamba, górnego biegu Świętej Doliny Inków. Znowu zaczęliśmy widzieć drzewa, a nawet całe lasy i zielone wzgórza. Powietrze zrobiło się gęstsze (byliśmy na wysokości około 13 000–16 000 stóp, od Sibayo do Langwedii), a nawet trochę wilgoci!

Teraz niestety nie jedliśmy cały dzień i po prostu mieliśmy kilka przekąsek w samochodzie. Brak prawdziwych miast na drodze, a także fakt, że Espinar jest frustrującą masą problemów z trasą, oznaczały, że po prostu nie jedliśmy. Tak więc w dolinie Urubamba w końcu znaleźliśmy miejsce, w którym Ruth może nakłonić właścicieli do otwarcia i sprzedania nam jedzenia, więc kupiliśmy przekąski, w tym MiniKraps! W ogóle nie gówniani, byli dobrym podróbką Ritza! Mając trochę pożywienia, zostaliśmy pobudzeni i gotowi do jazdy. Ale nawet na tym zdjęciu widać, że cienie zaczynają się wydłużać. Dzień dobiegł końca.

Trip Tip 30: Niektóre części Peru utrudniają znalezienie jedzenia na drodze. Jeśli jedziesz długim odcinkiem odizolowanym, zaopatrz się w przekąski i wodę przed wyruszeniem w drogę.

Ponieważ robiło się ciemno, musieliśmy ominąć kilka interesujących stron Inków, z których moglibyśmy się cieszyć. Ale w końcu, gdy zachodziło słońce, dotarliśmy do celu: Cusco!

Cusco jest kulturalnym epicentrum peruwiańskich Andów i było stolicą starożytnego imperium Inków zwanego Tahuantinsuyu, Krajem Czterech Kwartałów. Miasto jest pełne ruin Inków, katedr z epoki kolonialnej, ciekawego jedzenia i zakupów oraz, oczywiście, szerokiego wyboru AirBnB. Nasz AirBnB był naprawdę ładnym apartamentem typu penthouse na obrzeżach historycznego centrum, z pięknymi widokami na całe historyczne centrum miasta. I jako bonus miał ciepłą wodę!

Mimo że był to długi dzień, natychmiast wyruszyliśmy do miasta, najpierw szukając parkingu, a potem obiadu. Znalezienie parkingu było wyzwaniem nawet przy pomocy recepcjonistki w naszym budynku. Ale ostatecznie znaleźliśmy bezpieczną, dobrze zarządzaną działkę położoną na zakręcie przy ulicy Tullumayo w zabytkowej dzielnicy. Obciążono nas około 30 podeszwami dziennie, ale były dość hojne w definiowaniu „dni”, więc ostatecznie zapłaciliśmy 60 podeszew, odkąd przybyliśmy późno w dniu 1, wyjechaliśmy wcześnie w dniu 3.

Potem udaliśmy się na wieczorny spacer po zabytkowej dzielnicy, zwiedzanie nocnych targów i poszukiwanie smacznej restauracji. Osiągnęliśmy sukces na wszystkich kontach, a następnie wróciliśmy do naszego hotelu na ciężko zasłużony sen.

Trip Tip 31: Wiele stacji benzynowych na obszarach wiejskich nie tylko nie bierze kart, ale nie sprzedaje wszystkich rodzajów benzyny. Znaleźliśmy tylko gaz o wyższej liczbie oktanowej na jednej stacji benzynowej między Chivay i Cusco, w Espinar, i nie wzięli karty, a my mieliśmy mało gotówki. Na szczęście w okolicach Cusco było wiele stacji, które miały różnorodne gatunki benzyny i brały karty.

Dzień 8: Dzieci Słońca

Dzień 8 miał bardzo prosty plan: zrób wszystko w Cusco. Okazuje się, że ten plan był w przeważającej mierze ambitny, ponieważ Cusco jest zalane historią, kulturą i pięknem. Mogliśmy spędzić cały dzień po prostu wędrując po mieście, ciesząc się widokami, nie robiąc nic innego.

Ale chociaż mogliśmy to zrobić, nie zrobiliśmy tego. Nie. Robiliśmy działania.

Zaczęliśmy w Centro de Textiles Tradicionales del Cusco. Tak, zgadza się, naszym pierwszym przystankiem nie była starożytna Inkańska świątynia słońca, imponująca forteca Sacsayhuaman, czy katedry wokół Plaza de Armas ... to było muzeum tkanin. Żadnej nagrody za zgadywanie, czyj to był pomysł!

Mieliśmy tutaj kilka celów, ale w zasadzie wszystkie dotyczą jednego istotnego problemu: chcieliśmy kupić oryginalne tkaniny z alpaki, ale niewiele wiedzieliśmy o wełnie. Centro współpracuje bezpośrednio z tkaczami w odległych społecznościach, aby zachować (i ulepszyć) tradycyjne wzory i techniki przędzenia i tkania wełny, a także skrupulatnie pozyskiwać i etykietować swoje produkty. Sprzedają wełny najwyższej jakości, jeśli chcesz ręcznie robione towary, a zatem ich produkty reprezentują absolutne maksimum jakości i właściwości włókien, które można osiągnąć przy użyciu oryginalnych, ręcznie wykonanych technik. Ponieważ etykietują swoje produkty na podstawie zawartości błonnika, barwników i stosowanych technik, a także mają muzeum opisujące techniki i aktualne trendy, jest to po prostu laboratorium do nauki, jak wykrywać podróbki.

Trip Tip 32: Jeśli cena jest niska i wydaje się jedwabiście gładka, to nie jest to lama i nie jest to alpaka, a na pewno nie jest wicuna: sprzedajesz produkt o nieuczciwej etykiecie. Wiele produktów „todos alpaca” to w rzeczywistości 10% lub mniej wełny, a zamiast tego są to głównie bawełna, a nawet włókna syntetyczne. W innych przypadkach wełna owcza będzie sprzedawana jako alpaka lub lama. Podobnie produkty wytwarzane fabrycznie będą tańsze niż wyroby ręczne. Jeśli chcesz ręcznie, a my ostatecznie kupiliśmy tylko jeden ręcznie robiony przedmiot i kilka fabrycznie, to zapłacisz, będzie to nieco bardziej stonowane kolory, i nie będzie idealnie równe i nieskazitelna przędza o jedwabistej gładkości.

Widząc, co było możliwe w Centro, zaczęliśmy szukać dostawców, którzy mogą nie być tak drogie. Najlepszą opcją, którą znaleźliśmy, byli sprzedawcy na rynku rzemieślniczym na Plaza de Armas, bezpośrednio przy katedrze. Ich produkty wydawały się dość oryginalne, a ich ceny były bardziej konkurencyjne niż w Centro, które wymaga znacznej marży dzięki lokalizacji tuż przy Qoricancha, reputacji marki i niezwykle surowym standardom jakości. Uwaga: w rzeczywistości nie kupiliśmy naszych wysokiej jakości tekstyliów z alpaki w Cusco. Więcej szczegółów na ten temat po opuszczeniu Cusco!

Mówiąc o Qoricancha, właśnie tam poszliśmy!

Inkowie byli politeistyczni i wielbili wielu bogów. Zbudowali świątynie dla bogów wszystkich podbitych ludów i zidentyfikowali wiele obiektów i form terenu jako huaca, czyli święte, mające apus lub duchy. Ale choć toczy się debata na temat tego, jak dokładnie działał religijny panteon Inków, trzymali boga słońca, Inti, ze szczególną czcią. Qoricancha była świątynią poświęconą głównie Inti.

Porozmawiajmy więc o architekturze. Zdjęcie po lewej pokazuje fragmenty kilku stylów architektonicznych i epok. Te czarne kamienie są oryginalnymi ścianami fundamentowymi Inków z Qoricancha. Przeżyli wiele trzęsień ziemi i 600 lat użytkowania, ponownego użycia i budowy. Niesamowite jest to, że są krystaliczne: nie użyto żadnej zaprawy. Są po prostu bardzo precyzyjnie przycięte. W oryginalnej Qoricancha na wysokości górna warstwa ściany była pokryta 6-calową warstwą polerowanych złotych cegieł o wysokości 6 cali i szerokości 18 cali. Powtórzmy to. Warstwa złotych cegieł. Tylko, bo wiesz, czym jeszcze byłbyś na ścianach świątyni słońca?

Szorstsze ściany pod tymi czarnymi kamiennymi ścianami są mieszanką Inków, Hiszpanii i nowoczesnej konstrukcji reprodukcyjnej, ale wszystkie mniej więcej na planie Inków. Będąc prostymi ścianami fundamentowymi i tarasami, są one z kamieni o grubszym cięciu.

Wreszcie budynek na szczycie to hiszpański klasztor, zbudowany nad ruinami obecnego kompleksu świątynnego. Hiszpanie budowali kościoły na prawie każdym miejscu kultu religijnego Inków, aby ustanowić swoją dominację kulturową i zlikwidować kontrolę polityczną Inków. Reforma religijna była niezbędna do kontroli politycznej, ponieważ dominacja Inków była zakorzeniona religijnie: po podbiciu lub aneksji narodu zabrali zmumifikowanych przodków, bożków religijnych, cokolwiek ludzie uważani za huaca, przenieśli ich do Cusco, zbudowali świątynię i następnie uprzejmie trzymaj tego boga, bożka lub zakładnika przodka. Aby Hiszpanie wymazali wszystkie miejsca kultu religijnego Inków i zastąpili je kościołami, skutecznie zniszczyli cały fizyczny aparat kultu dla rodzimych religii środkowych Andów. Pozwala także ludziom nadal czcić w tych samych miejscach, a ostatecznie karmić się synkretyczną formą chrześcijaństwa, która obecnie dominuje w Andach, czego przykład zobaczysz innego dnia.

Jednak pomimo tego, że architektura Inków robi wrażenie, nie jest bezbłędna. „Święta świętych” Inków była, że ​​tak powiem, menażerią postaci zwierzęcych, roślinnych i ludzkich wyrzuconych ze złota, naturalnej wielkości, skupionych wokół obrazu dysku słonecznego. Ten obraz został umieszczony w niszy po lewej stronie. Fajne Ale tu jest problem: ta nisza znajduje się na zakręcie w ścianie pokazanym na pierwszym zdjęciu z Qoricancha. Więc to miejsce świętości znajduje się dokładnie w miejscu, w którym wygina się ściana kryształu. Jest to problem w regionie, w którym trzęsienia ziemi powodują obciążenia struktur. Cały ten stres przechodzi przez ściany i zrzuca na konstrukcje w rogu.

Po lewej ściana z epoki kolonialnej. Po prawej stronie boczna ściana Qoricancha. Który z nich wygląda lepiej? Zrobiliśmy to zdjęcie później w nocy, stąd ciemność.

Tak więc, zgodnie z całą oryginalną strukturą Qoricancha, jedyną częścią, która pokazuje poważne zużycie od czasu i trzęsień ziemi, jest… Święto Świętych. Ponieważ Inkowie nie byli magiczni i nie do końca rozumieli, jak stres trzęsienia ziemi będzie przenoszony wzdłuż ich krystalicznej struktury. Gdyby zdali sobie z tego sprawę, mogliby wybrać inne miejsce na centrum kultu i czci.

Po Qoricancha udaliśmy się do następnej dużej witryny Inków: Sacsayhuaman!

Niektóre osoby wyskakują i jeżdżą taksówką przez większą część drogi. Szliśmy od Plaza de Armas, w górę, w górę i w górę. A potem trochę więcej. Tym razem nie ma żadnych zwrotów, tylko prosto w górę wzgórz nad Cusco, do fortecy Inków.

Mówię twierdzę, ale tak naprawdę toczy się wielka debata na temat tego, czym był Sacsayhuaman i co by było, gdy zostanie ukończony. Nie wiemy, jaka była ostateczna wizja, ponieważ była jeszcze w budowie, kiedy konkwistadorzy schwytali Cusco, i uważa się, że „plany” były w formie modelu piasku, który prawdopodobnie został zniszczony podczas próby zdobycia Cusco przez Inków. . Czy to była forteca? Pałac? Kompleks świątynny? Nowe miasto całkowicie? Wszystkie powyższe? Czy będzie druga, równie imponująca forteca? Skąd w ogóle pochodzą skały?

Tak więc od lewej: przypadkowo złamaliśmy zasady i przeszliśmy faktyczną imperialną drogą Inków do Sacsayhuaman. To nie-nie. To 600-letnie stanowisko archeologiczne, które brzmiało: „Och, hej, to musi być droga!” Mimo to imponujące było zobaczenie mieszanki murowanych ścieżek w porównaniu z jezdnią wykutą prosto z góry. Inkowie byli naprawdę sprytni.

Kiedy dotarliśmy na szczyt, poczuliśmy się rozczarowani, że nikt nie sprzedaje koszulek „zrobiłem Sacsayhuaman” z kobiecą sylwetką. Masz kalambur? Sacsayhuaman brzmi jak „Sexy Woman”? Tak, nikt na tym teraz nie zarabia. Więc oboje zrobiliśmy nasze najlepsze seksowne pozy.

Potem, oczywiście, Lyman wykonał obowiązkowe zdjęcie, pokazując rozmiar… ścian Inków. „To było takie duże, przysięgam!”

Sacsayhuaman był imponujący. Sama forteca jest niezwykle skomplikowana, nawet labiryntowa, z licznymi przejściami, budynkami, warstwami i bramami. Myśl o zaatakowaniu tej rzeczy jest wręcz onieśmielająca… chyba że masz europejską technologię. I taka jest sztuczka, prawda? Inkowie budowali forty na scenerii, w której nawet łucznictwo było dość rzadkie na polu bitwy; rzucane bronie i broń biała były najczęstsze, a zbroja była lekka do nieistniejącej. Cała forteca jest zbudowana wokół atrakcyjnej obrony w głąb: aby dostać się do środka, musisz owinąć się przez warstwę na warstwie obrony, która wystawia cię na pociski z góry, i zmusza cię do przepchnięcia się przez punkty kontrolne, które można zablokować .

Zakłada się tutaj, oczywiście, że Inkowie mogli się trzymać, dopóki nie pojawi się armia pomocnicza, i że ich wróg nie byłby w stanie zrobić bardzo szybkiego natarcia, a ich wróg byłby podatny na broń rakietową. Ale kiedy doszło do ataku i armia Inków broniła Sacsayhuaman, nie było nadchodzącej armii pomocy, ich wróg miał kawalerię, a więc był w stanie posuwać się znacznie szybciej niż byli gotowi obrońcy, i mieli stalową zbroję, która czyniła ich prawie niewrażliwymi do broni Inków.

W końcu obrońcy Inków z Sacsayhuaman zostali odepchnięci z powrotem do dwóch wież fortecy, a ostatni dowódca, zrozpaczony po ustąpieniu ostatniej obrony, rzucił się ze szczytu.

Trip Tip 33: Przeczytaj wcześniej historię lub wynajmij przewodników na całym świecie. Peru jest imponujące wizualnie, ale bez historii wrócisz do domu rozczarowany. Musisz poznać historie, aby po dotarciu na miejsce mieć coś do przemyślenia.
Trip Tip 34: Czytamy powieść science fiction po prostu Geoffa Micksa „Inca”, która wykonuje fantastyczną robotę, wprowadzając żywe imperium Inków w żywych kolorach i szczegółach. Jeśli nie lubisz podręczników do historii, to czytanie tej książki ożywi twoje wrażenia z Peru. Uwaga, książka ma zdecydowanie ocenę PG-13 lub R.
Trip Tip 35: Pozwól sobie podziwiać mur z kryształu Inków. Nie pokazaliśmy tutaj zbliżenia, ale tak, jak każdy turysta, zrobiliśmy zdjęcia gazillionów, które są po prostu pęknięciami w skale, gdzie łączą się dwa rzeźbione kamienie. Inkowie, a raczej ich pracownicy wywodzący się z Boliwii, byli niesamowitymi kamieniarzami i architektami.
Trip Tip 36: Karnet dzienny do Sacsayhuaman to 70 podeszew, w gotówce. Nie kupiliśmy 10-dniowego Boleto Touristico. Z perspektywy czasu zakup Boleto kosztowałby więcej niż tylko strony, które odwiedziliśmy, ale powstrzymaliśmy się od odwiedzenia kilku stron po drodze, ponieważ nie mieliśmy Boleto i nie chcieliśmy płacić. Jeśli więc chcesz naprawdę nieskrępowanego dostępu do stron i podejmowania decyzji o mniejszym nakładzie pieniędzy, 10-dniowy karnet jest prawdopodobnie tego wart.

Po Sacsayhuaman słońce zachodziło. Zeszliśmy ze wzgórza i po drodze spotkaliśmy sympatyczną chilijską parę, z którą rozmawialiśmy o półgodzinnym spacerze z powrotem do Cusco. Zobaczymy ich ponownie, tak jak się to stało.

Potem wędrowaliśmy jeszcze trochę, ciesząc się historycznym Cusco, zjedliśmy obiad i uderzyliśmy w worek. Chodziliśmy cały dzień i byliśmy gotowi do łóżka!

Dzień 9: Dzień, w którym kupiliśmy rzeczy

Dokonaliśmy już kilku małych zakupów w kanionie Colca, ale żadnych poważnych zakupów. Ale w dniu 9 zaczniemy na poważnie kupować pamiątki.

Spaliśmy 9 dnia, ciesząc się z naszego eleganckiego miejsca, ale w końcu wstaliśmy i ruszyliśmy. O 10 rano znów byliśmy w drodze. Pierwotny plan przewidywał przejazd do Pisac i zwiedzanie doliny Urubamba. Ale poprzedniej nocy, w dniu 8, przeczytałem kilka recenzji, które mówiły, że Pisac stał się naprawdę przepełniony i szalony, a Chinchero to miejsce, w którym udajesz się na znacznie lepsze wrażenia na rynku. Tak więc zmieniliśmy harmonogram i wykonaliśmy w dniu 9 niektóre działania, które pierwotnie planowaliśmy na dzień 11.

Jazda z Cusco była dość ryzykowna. Nasz nawigator mógł mieć trochę trudności ze znalezieniem dobrej trasy, podczas gdy nasz kierowca mógł przypadkowo uruchomić czerwone światło na mylącym skrzyżowaniu. W rezultacie zatrzymał nas policjant i usunął informacje o biletach.

Ale potem zaczął nam mówić, że aby zapłacić, musimy odwiedzić dwa różne biura rządowe, wypełnić kilka różnych formularzy i, oczywiście, nie mówił po angielsku. Zaczął wyjaśniać coś, co zabrzmiało komicznie labiryntowo, aby zająć się biletem, ale w końcu wskazał nam preferencję dla * ahem * mniej formalnego rozwiązania. Naprawdę nie widząc innych opcji (i nie do końca zdając sobie sprawę z tego, że tak naprawdę nie płaciliśmy za bilet, ponieważ on napisał bilet), wstaliśmy.

To było szalone. Spójrz, gdybyśmy byli w stanie dowiedzieć się, jak legalnie zapłacić bilet w odpowiednim czasie, zapłacilibyśmy, bez względu na cenę. Ale z tego, jak zostało nam to opisane, brzmiało to tak, jakby albo system był tak skomplikowany, że przekupstwo jest konieczne, aby działało, lub oficer nas okłamał. Ostatecznie „opłata” wynosiła 50 podeszew i kontynuowaliśmy z przerażeniem rażącą korupcję na pokazie, ale nagle znacznie bardziej świadomi, że korupcja była prawdopodobnie o wiele bardziej skutecznym systemem administracyjnym niż faktyczne prawa, gdyby były dokładnie nam opisane.

Uwaga: dla każdego, kto myśli w pogoni za amerykańskim prawem antykorupcyjnym i pracą Lymana jako pracownika federalnego, argumentujemy, że właściwym opisem tego, co się stało, nie jest „zapłaciliśmy łapówkę”, ale „zostaliśmy wymuszeni”, ponieważ oficer, o którym mowa, wciągnął nas w wątpliwe przestępstwo, a następnie zagroził nam wieloma cytowaniami, które miałyby szkodliwy wpływ na całą naszą podróż. W żadnym momencie nie szukaliśmy okazji na uniknięcie biletów, a gdyby zaoferowano nam formalne wezwanie do zapłaty, chętnie byśmy je zapłacili. Zamiast tego oficer po prostu pochylił się nad samochodem, wsadził rękę przez okno i wskazał pieniądze. To było takie rażące.

Wreszcie wyszliśmy z Cusco i po drodze do Chinchero cieszyliśmy się bardzo malowniczymi widokami. Niestety, dzień był nieco zamglony, więc zdjęcia nie wyszły zbyt dobrze, ale ten po lewej stronie daje ogólne wyobrażenie o widokach. Miło było widzieć majestatyczne, ośnieżone szczyty andyjskie wokół nas w oddali. I w końcu dotarliśmy do Chinchero.

Trip Tip 37: Rynek Chinchero jest niezwykle przyjazny, dostępny i nie onieśmiela. Nie jechaliśmy przez Pisac w czasie targu, więc nie możemy powiedzieć na pewno, że Chinchero było lepsze, ale wszystko, co słyszeliśmy, sugeruje, że Pisac jest szalony. Rynek Chinchero odwiedził co najwyżej 1 lub 2 duże autobusy turystyczne i jest zawarty w jednym zorganizowanym obszarze rynku. Parking był BEZPŁATNY, a nawet * czysta * toaleta dostępna była w sklepie tuż przy wejściu na rynek. Aby dotrzeć do rynku, po prostu skręć w prawo z głównej drogi przez Chinchero, kiedy dojdziesz do czegoś, co wyraźnie wygląda jak główna droga do miasta, a następnie, po przejściu kilku przecznic, zobaczysz drogę prowadzącą w dół do po lewej, z dwoma parkingami, potem rynek. Nie jest trudno znaleźć. Pojechaliśmy w niedzielę, dzień targowy, więc nie mogę rozmawiać o tym, jak to jest w dni wolne.

Zrobiliśmy wrogów na rynku Chinchero. Sprawdziliśmy dosłownie każdy stragan, obchodziliśmy się z przedmiotami, pytaliśmy o ceny, debatowaliśmy nad kolorami i ogólnie prezentowaliśmy dobry show dla sprzedawców, utrzymując je na nogach. Prawda jest taka, że ​​dokładnie wiedzieliśmy, czego chcemy wejść do Chinchero. Chcieliśmy (1) koc uzupełnić naszą szaroczarną kanapę i jej musztardowe akcenty, (2) ręcznie robiony bieżnik z wełny alpaki z wyraźnymi błękitami i / lub czerwieniami, (3) czerwono-niebieskie szale, ręczniki, lub bieżniki, aby dopasować / uzupełnić wyżej wymieniony bieżnik, oraz (4) czapka dla małego dziecka.

Dowiedz się, czego chcesz, zanim wejdziesz na rynek. Poznaj swój budżet. Dowiedz się, jakie przedmioty będą kosztować w Cusco. Przygotuj się na prośbę o lepszą cenę. Pogrzeb swoje uczucia głęboko, Kupujący. Uznają cię, ale mogą być stworzone, by służyć Sprzedawcy.

W końcu otrzymaliśmy to, czego chcieliśmy, i znacznie poniżej cen wywoławczych. Oto wyniki:

Czy te poduszki nie są ADORABLE? Oczywiście nie pochodzą z Peru.

W każdym razie, po tym, jak odnieśliśmy zwycięstwo na rynku i bardzo skutecznie wykorzystaliśmy nasze umiejętności klasyfikacji tkanin i negocjacji cen, kupiliśmy absolutnie najtańszy posiłek, jaki mieliśmy w Peru. 2,5 podeszwy dla tego stosu ... no cóż ... nie wiemy, co to było. Ale to nie był standardowy peruwiański lunch. Mimo wszystko było dobrze i nie dostaliśmy zatrucia pokarmowego.

Z powrotem w drodze udaliśmy się do Maras. Obszar ten znany jest z dwóch głównych atrakcji turystycznych: Maras i Moray. Moray to seria tarasów rolniczych w koncentrycznych kręgach, które w chwili największego podniecenia również mają kształt męskich narządów płciowych. Niestety musieliśmy odciąć Moray z naszego planu z powodu ograniczeń czasowych i dokuczliwego strachu, że jesteśmy zbyt surowi na Anastasios, a droga do Moray wyglądała na trudną.

Udaliśmy się jednak do Maras. Co to jest Maras? Zdjęcia powinny załatwić sprawę:

Poszliśmy do kopalni soli! Ale nie tylko kopalnia soli, ta kopalnia soli wraca do czasów Inków. Te baseny i kanały, które zasilają je słoną wodą, działają nieprzerwanie od stuleci. Kiedy Sapa Inca usiadł przy swoim stole, być może z rybami przyniesionymi z Puerto Inca, posolił ją tą solą.

To fajnie. Wiesz, kupiliśmy funt lub dwa sól. Bo kto nie potrzebuje kilku funtów soli?

Po Marasie udaliśmy się do Doliny Urubamba, a konkretnie do miasta Urubamba. Naprawdę brakowało nam gotówki po zakupie pamiątek w Chinchero i Maras i płaceniu za wejście do Maras, a my na szczęście i całkiem przypadkowo znaleźliśmy markowy bankomat i bank, aby wypłacić pieniądze w Urubamba.

Następnie pojechaliśmy malowniczą świętą doliną do Ollantaytambo. Ollantaytambo to rodzaj końca linii w dolinie. Za Ollantaytambo musisz wsiąść do pociągu, aby przejść dalej w dolinę rzeki Urubamba. A dlaczego miałbyś wsiąść w ten pociąg?

Oczywiście, aby dostać się do Machu Picchu! Ale to jest następny dzień.

Na razie udaliśmy się do Ollantaytambo, gdzie zatrzymaliśmy się w hostelu o nazwie Casa de Wow !! Prowadzony jest przez małżeństwo, żona jest Amerykanką, mąż jest peruwiańskojęzycznym keczua. To było naprawdę ciekawe miejsce, zbudowane na fundamentach budynku Inków, a nasi gospodarze byli niesamowicie mili. Dali nam świetne rekomendacje na kolację, porady dotyczące parkowania (w połowie drogi do dworca kolejowego jest garaż po lewej stronie) i ogólnie sprawili, że czuliśmy się naprawdę mile widziani. Poza tym mąż, który nazywa się Wow, przyprowadził nas i kilku innych gości na dach i wskazał nam pobliskie święte góry, kształty antropomorficzne oraz opisał zamieszkujących je duchów lub duchy.

Mówił tylko po hiszpańsku i keczua, podczas gdy wszyscy goście mówili po angielsku lub chińsku. Zrozumienie tego, co mówił Wow, było trudne. Ale oprócz interesującej zmutowanej formy panteonu Inków, która znacznie podniosła znaczenie Machu Picchu w stosunku do jego prawdopodobnego statusu historycznego, wskazał następnie na jedną formację skalną i powiedział: „Och, a tą skałą jest Jezus Chrystus. On też jest apu! A przynajmniej myślimy, że tak powiedział.

Z pewnością wyjaśnił, że w ich domu nie ma krucyfiksu, a oni medytują i otrzymują duchowe energie, a Jezus Chrystus jest jedną z tych energii, a on jest na górze, tuż obok starożytnego boskiego Ojca Inków. Wiem, że jest to mieszanka duchowości chrześcijańskiej, andyjskiej i New Age, ale nadal mówi o mieszance synkretycznej, która panuje w większości Peru. Zdecydowanie interesujące było uzyskanie tak wyjątkowej perspektywy z rodowitego Peru.

Potem wędrowaliśmy trochę po Ollantaytambo.

Ollantaytambo był niesamowity. Mówiąc wprost, chcieliśmy, aby Cabanaconde była. Z jednej strony było mnóstwo dobrych restauracji, a oni dobrze znali swój rynek: wiele miejsc reklamujących pizzę, włoskie i burgery. W tym momencie byliśmy gotowi na trochę nie-peruwiańskiego jedzenia.

Potem jest samo miasto. Trzon miasta jest zamknięty dla samochodów, ponieważ ulice są zbyt wąskie… ponieważ są to stare ulice i domy Inków. Miasto ma jedne z najstarszych stale zajmowanych budowli w Peru. Plus, wszędzie potrzeba wizy, jest mnóstwo bankomatów, ceny nie były takie złe, a otaczające góry (i ruiny) są piękne. Obserwując promienie zachodzącego słońca wpadające w dolinę, łatwo jest zrozumieć, dlaczego cesarz Inków Pachacuti wybrał to miejsce na królewską posiadłość i miejsce ceremonialne.

Trip Tip 38: Ollantaytambo nie rozczarowuje. Nie odwiedziliśmy ruin z powodu ograniczeń czasowych, a ponieważ nasz budżet na zwiedzanie ruin był przeznaczony na takie atrakcje jak Machu Picchu i Sacsayhuaman. Wyglądały imponująco i na pewno moglibyśmy spędzić tam trochę więcej czasu, zwłaszcza gdybyśmy mieli Boleto Touristico, które obejmuje wstęp do Ollantaytambo. Było wiele restauracji z różnorodnymi potrawami, a miasto było po prostu łatwe i miłe w taki sposób, że wiele miejsc w Peru nie jest: karty kredytowe, bankomaty itp.

Tej nocy poszliśmy spać wcześnie, ponieważ (1) chodziliśmy spać wcześnie zasadniczo każdej nocy, ponieważ, WAKACJE i (2) musieliśmy wstawać naprawdę wcześnie rano, na GŁÓWNE WYDARZENIE: Machu Picchu!

Dzień 10: Machu Picchu (i Waynapicchu!)

Dzień 10 to Wielki Dzień. Dzień, w którym jedziemy do Machu Picchu. Lyman przeczytał o tym, jak to działa, i pomyślał, że naprawdę wszystko zaplanował. I ostatecznie to zrobił, ale były momenty stresujące i zagmatwane. Poza rozmową o niesamowitym doświadczeniu Machu Picchu, będziemy mieli również wiele szczegółów dotyczących Trip Tip dla Machu Picchu.

Na początek obudziliśmy się o 5 rano, żeby się ubrać i spakować plecak. Co spakowaliśmy?

Trip Tip 39: Zapakuj spray na robaki, krem ​​przeciwsłoneczny, kilka butelek z wodą o indywidualnej wielkości i mnóstwo przekąsek. Wszystko to powinno być zapakowane w mały plecak, osobistą torbę lub dużą torebkę. Widzieliśmy ludzi wchodzących z dużymi plecakami, ale zasady mówią, że nie możesz tego zrobić i, cóż, lepiej być bezpiecznym niż żałować. Machu Picchu to jedyne miejsce, w którym widzieliśmy komary i słyszeliśmy o tym, że inni dostają ukąszeń od „No-See-Ums”, więc spray na owady jest koniecznością i jest mniej lub bardziej bezcieniowy, ergo, krem ​​do opalania. Wreszcie, jedzenie na miejscu jest zabronione, ale nie wydawało się, że ta zasada była powszechnie przestrzegana. Z pewnością tego nie przestrzegaliśmy.

Kupiliśmy najtańszy bilet, jaki mogliśmy znaleźć, na IncaRail. Większość ludzi bierze PeruRail. IncaRail był tańszy. Mówią, że aby wsiąść do pociągu, pokaż się 30 minut wcześniej, ale pojawiliśmy się 10 minut wcześniej. Tak długo, jak dotrzesz do kasy biletowej na czas, aby wydrukować swoje bilety, nic ci nie będzie.

Trip Tip 40: Musisz mieć przy sobie paszport, a także kartę kredytową, za którą zapłaciłeś za bilety. Wydrukuj też wiele kopii biletów Machu Picchu.

Sidenote: strona rządowa Peru, w której kupujesz bilety Machu Picchu, jest okropna. Aby kupić bilety, musisz mieć swoje dane paszportowe: to ważne, ponieważ Ruth musiała zdobyć nowy paszport, aby odzwierciedlić swoje nowe małżeńskie imię. Witryna często się zawiesza i musieliśmy kilka razy próbować zdobyć bilety. Ponieważ kupiliśmy bilety z około 5-miesięcznym wyprzedzeniem, nie mieliśmy problemów z otrzymaniem biletów na Machu Picchu i wycieczkę do Waynapicchu. Ale pozwalają tylko 500 osobom wędrować po Waynapicchu każdego dnia, więc kupowanie wcześniej jest ważne, jeśli chcesz robić podwyżki. Słyszeliśmy od innych, którzy kupili około 2 miesięcy, że nie byli w stanie zdobyć biletów Waynapicchu.

W końcu wydrukowaliśmy nasze bilety na pociąg, pokazaliśmy nasze bilety i paszporty kasie biletowej, zostali skierowani do naszego wagonu i dotarliśmy do pociągu. Do tego czasu prawdopodobnie było już 6:30.

Nasi gospodarze AirBnB, niesamowicie uprzejmie, zapakowali nam śniadania na wynos z przekąskami, sokami i jajkiem na twardo, które zjedliśmy od razu. Następnie w pociągu dostaliśmy więcej herbaty, soku lub kawy, a także smaczne przekąski. Zostaliśmy pobudzeni i obudzeni, gdy pociąg ruszył dobrze.

W końcu, po malowniczej przejażdżce pociągiem, dotarliśmy do Aguas Calientes, miasteczka u podnóża góry Machu Picchu. Teraz wiedzieliśmy, że następnym krokiem będzie zakup biletów autobusowych i wsiadanie do autobusów. Martwiliśmy się, że się spóźniliśmy, więc popędziliśmy przez dworzec kolejowy i dotarliśmy do drogi, gdzie były autobusy. I tam znaleźliśmy wiecznie długą linię. Co gorsza, nie wiedzieliśmy, czy to linia do wsiadania do autobusu, czy do zakupu biletu. Rozegraliśmy to w zespole: Lyman znalazł się w jednej linii, a Ruth w drugiej. Ruth ostatecznie kupił bilety, podczas gdy Lyman trzymał to miejsce w kolejce do wejścia na pokład. Kupujesz ogólny bilet autobusowy, nie na określony czas lub autobus, i musisz pokazać paszport dla biletu każdej osoby. Linia do wejścia na pokład znajduje się po prawej stronie drogi, linia do zakupu biletów znajduje się w kiosku po lewej stronie drogi. Ostatecznie wsiedliśmy do autobusów na czas. Mimo że linia była długa, autobusy jechały naprawdę sprawnie. Po 25 minutach odejścia dojechaliśmy do Machu Picchu.

Gdzie… czekaliśmy w innej linii. Przez następne pół godziny czekaliśmy na zakończenie szeregu ludzi, abyśmy mogli w końcu wejść.

Uwaga: w Machu Picchu NIE MA ŁAZIENKI! Jedyna łazienka znajduje się za bramą, tuż przy wyjściu z autobusu, a korzystanie z niej kosztuje 1 podeszwę. Powinieneś go użyć. Pytają, czy chcesz kupić papier toaletowy, ale łazienki wydają się być już zaopatrzone.

Trip Tip 41: Linie są demoralizujące, ale poruszają się szybciej, niż mogłoby się wydawać. Musisz upewnić się, że ktokolwiek kupuje bilety na linii autobusowej, ma paszporty dla każdej osoby i gotówkę.

Wszystko to miało znaczenie, ponieważ nasz czas na wędrówkę po Waynapicchu wynosił od 10 rano do 11 rano. Lyman pomyślał, że to oznacza, że ​​musisz wejść o 10 rano, stąd jego pośpiech.

Wskazówka dotycząca podróży 42: Jeśli kupisz bilety z wycieczką, możesz rozpocząć wędrówkę w dowolnym momencie w przedziale czasowym. Dotarliśmy do bramy Waynapicchu bez tchu przed biegiem przez Machu Picchu… a potem usiedliśmy i czekaliśmy 20 minut na wpuszczenie.

W końcu wpuszczono nas do Waynapicchu.

Okej, więc co to jest Waynapicchu? Oto klasyczne zdjęcie Machu Picchu:

Machu Picchu to osada, którą widzisz. Ta skalista, wąska góra po drugiej stronie Machu Picchu, czyli Waynapicchu. Do tego się wspinaliśmy. I to było WIELKIE. Zamiast wędrować po ruinach w słońcu, mamy cienistą wędrówkę po dżungli do niesamowitych widoków.

Po jednej stronie Waynapicchu mamy takie widoki. To Machu Picchu tam po lewej, a ta zygzakowata linia to droga do Machu Picchu. Możesz również zobaczyć po prawej stronie, Waynapicchu ma własny zestaw ruin.

A potem po drugiej stronie Waynapicchu mamy to: góry pokryte dżunglą ze szczytami w chmurach. Mimo męczących wędrówek zapierało dech w piersiach.

Plus sama wędrówka była fajna. Wspaniale było wspinać się po tej niesamowicie stromej, spowitej lasem deszczowym górze, zaokrąglać każdy róg i nie wiedzieć, czy zobaczymy urwisko, nowe dziwne drzewo, a może ruiny Inków. Szlak był w większości nowoczesny, ale często widzieliśmy pozostałości różnych szlaków Inków po obu stronach trasy. Wyobrażanie sobie astronomów i szlachciców Inków idących tą ścieżką wieki przed nami, kiedy to miejsce żyło, było ekscytujące. Pomogło nam to zatrzymać się w różnych punktach i przeczytać więcej z Inków, które dały nam postacie, historie i kolory, za pomocą których można pomalować szare kamienie.

W końcu zeszliśmy z góry, spotykając naszych pierwszych amerykańskich turystów, uczciwych wobec dobroci. Podczas podróży widzieliśmy wielu Niemców, Włochów, Francuzów, Chilijczyków, Chińczyków itp., Ale w rzeczywistości bardzo niewielu Amerykanów. Następnie, po zrobieniu Waynapicchu (i zjedzeniu naszego lunchu na górze), byliśmy gotowi zbadać Machu Picchu.

Tak zrobiliśmy! Wędrowaliśmy godzinami. Siedzieliśmy i czytaliśmy naszą książkę na słońcu. Krzyczeli na nas ochroniarze. Poszliśmy niewłaściwą ścieżką i zawiedliśmy grupy wycieczkowe. Zrobiliśmy Machu Picchu. Z perspektywy czasu nie zrobiliśmy tak wielu zdjęć, ale było po prostu niesamowite chodzić po okolicy, oglądać tak dobrze zachowane miejsce, czując się tak, jakbyśmy naprawdę widzieli to, co Inka uważała za doskonałe.

Ale w tym dniu był zegar. Mieliśmy pociąg, żeby złapać się w Aguas Calientes. Podróż autobusem trwa około 25 minut. Pomyśleliśmy, że będzie jakaś linia, może jakieś 30 minut. Ale nie. Linia była ZAWSZE długa. A przynajmniej wyglądało to na zawsze. Skończyło się to około 45 minut. Do stacji kolejowej w Aguas Calientes dotarliśmy około 5 minut wcześniej. Co było w porządku, ponieważ nasz pociąg był spóźniony około 5 minut.

Trip Tip 43: Nie przegap swojego pociągu! Poczekaj 1,5–2 godziny, aby wrócić z Machu Picchu do pociągu przed wejściem na pokład.
Trip Tip 44: Platforma IncaRail znajduje się po prawej stronie od dworca kolejowego; mają tablicę elektroniczną z godzinami przyjazdu i wyjazdu. Nie znoszą wielkich znaków, tak jak ludzie PeruRail.

A potem cieszyliśmy się wspaniałą malowniczą przejażdżką pociągiem z powrotem do Ollantaytambo.

Po powrocie do Ollantaytambo pojechaliśmy do włoskiego miejsca. To było całkiem miłe i udało im się utrzymać obsługę nawet wtedy, gdy na krótko wyłączyła się moc. A potem, zupełnie przypadkowo, ponownie widzieliśmy chilijską parę z Sacsayhuaman. Następnego dnia zmierzali do Machu Picchu.

Machu Picchu było warte całego czasu, wysiłku i pieniędzy, aby się tam dostać. To był długi dzień z robakami, słońcem, upałem, głodem, zmarszczkami, pragnieniem i zmęczeniem. Ale było fajnie, a my odeszliśmy, patrząc na siebie, od czasu do czasu powtarzając: „Hej! Właśnie zrobiliśmy Machu Picchu! ” Właśnie odkryliśmy cud świata! Właśnie to zrobiliśmy.

Dzień 11: Powrót do Cusco

Dzień 11 miał naprawdę prosty plan: powrót do Cusco. Mieliśmy wrócić inną drogą niż do Ollantaytambo, jechać doliną Urubamba do Pisac, a następnie kierować się na południe do Cusco. Ta jazda miała potrwać około 2-3 godzin.

Więc na początek spaliśmy, a potem nie spieszyliśmy się i wyszliśmy za drzwi. Cały dzień mieliśmy do przejechania kilka godzin, więc po co się spieszyć?

Potem wyszliśmy po samochód… i odkryliśmy, że jedyną drogą poza miastem roiło się od dzieci. Nie zrobiliśmy tego, ale była to horda setek dzieciaków. A na głównym placu było setki osób, duże podium z ludźmi wygłaszającymi przemówienia, żołnierze w mundurach z flagami ... to była jakaś wielka parada.

Okazuje się, że 28 lipca to Dzień Niepodległości Peru, ale wiele miast obchodzi je w innych pobliskich terminach; w naszym przypadku dla Ollantaytambo obchodzili to 26. Jedna droga z miasta została zamknięta.

Trip Tip 45: Drogi Peru nie będą z Tobą współpracować! Powiedzieliśmy to już wcześniej, ale naprawdę mamy plan tworzenia kopii zapasowych i bądźcie gotowi, aby się zrelaksować i cieszyć się czekaniem.

Znaleźliśmy małą niszę w starym domu Inków w spokojnej części miasta i czytaliśmy naszą książkę przez godzinę lub dwie. Potem mamy lunch. W końcu parady się skończyły, tłumy rozproszyły się, ruch znów się ruszył i mogliśmy odjechać.

I będziemy szczerzy: większość jazdy w dół Świętej Doliny była nieco rozczarowująca. Kiedy nazywacie coś „Świętą Doliną Inków”, to naprawdę rodzi nadzieję, że będzie spektakularne. Może w tym momencie byliśmy po prostu zalewani krajobrazami, ale sama dolina nie była niesamowita.

Zadziwiające było Museo Inkariy.

Tam, jadąc razem, kierowaliśmy się do Cusco, nie zatrzymując się na dzień, a Ruth widzi ten wielki posąg przy drodze i słowo „museo” i mówi: „Hej, zatrzymajmy się tutaj!” Lyman, po jakimś proteście, niechętnie się poddaje, odwracamy się i odwiedzamy muzeum.

To była prawidłowa decyzja.

To muzeum było naprawdę dobrze zrobione. Kosztowało około 30 lub 40 podeszew każda, więc było dość drogie, ale świetnie się bawiliśmy. Składał się z 7 sekcji, z których każda poświęcona była innej kulturze prekolumbijskiej w Peru, od najwcześniejszych znanych cywilizacji miejskich (Caral) aż po Inków. W każdej sekcji pierwsza sala była typowym muzeum: artefakty, diagramy, opisy, zwykłe taryfy muzealne. Wszystko było dwujęzyczne, hiszpańskie i angielskie, co było naprawdę miłe, a wyjaśnienia i artefakty były bardzo interesujące.

Ale potem, w drugiej komorze dla każdej kultury, muzeum ożywi tę kulturę. Jak widzieliście na filmie, stworzą skomplikowaną, wciągającą reprodukcję jakiegoś charakterystycznego elementu tej kultury.

Po lewej stronie widać pakiet mumii Paracas odtworzony w jednej ze standardowych sal muzealnych. Po prawej stronie widać wewnętrzne sanktuarium reprodukcji wielkiej świątyni Pachacamaca. Uwaga: ta reprodukcja była naprawdę przerażająca. Wędrujesz przez mały sztuczny labirynt, śpiew i ciemność, a potem wychodzisz za rogiem i przed tobą ta scena.

Wreszcie widzieliśmy na sprzedaż artykuły z wełny Vicuna! To jedno z dwóch miejsc, w których widzieliśmy sprzedaż Vicuna. I, powtarzając, święta krowa, było drogo.

Museo Inkariy było tym, czego chcieliśmy: informacyjnym, ale także pomysłowym. Peru jest pełne ciekawych miejsc historycznych, ale tak wiele z nich jest po prostu… zrujnowane. Pusty. Bez życia. Bez względu na to, jak bardzo wykorzystujesz swoją wyobraźnię, miejsca te nigdy nie ożywają same. Ale za pomocą artystycznych ilustracji Museo Inkariy możesz wypełnić luki i zrozumieć, jakie mogłyby być te miejsca.

Trip Tip 46: Museo Inkariy jest warte swojej ceny. Pomoże Ci to bardziej cieszyć się zrujnowanymi stronami, zwłaszcza jeśli robisz wiele stron innych niż Inkowie, tak jak my. A jeśli nie będziesz odwiedzać żadnych witryn innych niż Inkowie, to naprawdę pomoże Ci poznać szerszy zakres kultur prekolumbijskich.

Po Museo Inkariy udaliśmy się do Cusco. Przeszliśmy przez Pisac, ale nie zatrzymaliśmy się, ponieważ robiło się późno i ponieważ Pisac nie wyglądał na naprawdę przyjemne miasto.

Powyżej Pisac, kiedy odzyskaliśmy kilka tysięcy stóp wysokości, otrzymaliśmy następujący widok:

Nieźle, Peru.

Po przybyciu do Cusco znaleźliśmy nasz AirBnB i zameldowaliśmy się. To był zdecydowanie najładniejszy AirBnB, w którym mieszkaliśmy podczas pobytu w Peru. Mieliśmy bezpłatny parking przed naszym oknem. Mieliśmy miskę z przekąskami i butelkowaną wodę. Mieliśmy piękny, urządzony apartament w ładnym kompleksie apartamentów. A co najbardziej ekscytujące, mieliśmy (1) anglojęzyczne kanały telewizyjne i (2) kominek, zaopatrzony w drewno opałowe!

Nie trzeba dodawać, że po miłej kolacji wróciliśmy, rozpaliliśmy ognisko i oglądaliśmy telewizję: cudowna, relaksująca ostatnia noc w Cusco.

Dzień 12: Droga kontratakuje

Dzień 12 zaczął się wcześnie. Brakowało nam gotówki, więc Lyman postanowił zdobyć pieniądze w bankomacie, podczas gdy Ruth pakowała samochód. Zjedliśmy szybkie śniadanie, a potem ruszyliśmy w drogę.

A więc 5,5 godziny. Nie ma problemu. Prawdopodobnie będzie to około 7,5 godziny jazdy, ale i tak nic wielkiego! Pomyśleliśmy, że wcześnie wyruszymy w drogę (ze względu na więcej potencjalnych barykad z okazji Dnia Niepodległości), spędzimy dobry czas, dotrzemy do naszego odosobnionego hotelu nad rzeką i spędzimy przyjemne popołudnie.

Na początku bawiliśmy się świetnie z Cusco.

Potem natknęliśmy się na drogę nad Abancay, którą blog podróżniczy Lymanread nazwał „Cmentarzem pijaka”. Czemu?

Teraz możesz zobaczyć, dlaczego. Przełączenia. To był dzień powrotu.

To był także pierwszy dzień, w którym stosowaliśmy leki na chorobę lokomocyjną. Lyman na siedzeniu pasażera musiał stosować te plastry przeciwwymiotne, które wkładasz za ucho, ponieważ były to niekończące się zmiany na wiele godzin. To była pierwsza próba pokonania nas przez drogę.

Jednocześnie mieliśmy naprawdę fajne części dysku:

Niestety, kawałek skał na drodze wróciłby, by nas prześladować. Ale nie wcześniej, zanim zrobiliśmy więcej zmian i zobaczyliśmy niesamowite scenerie:

Ale niedługo po naszym obiedzie w Abancay przygoda się zaczęła. Mówimy o przygodzie, ponieważ, jak powiedział GK Chesterton, „nieszczęście jest tylko przygodą źle rozważaną” lub coś w tym rodzaju.

Tak. Uderzyliśmy w kamień. I mamy to na wideo!

Rezultatem tego ohydnego kamienia, który wyskoczył z drogi i uderzył w naszą oponę, było:

Pójdziemy od prawej do lewej, żeby trochę odmiany. Po prawej stronie widać skałę! Ten nikczemny kawałek ziemnej skorupy, który wyciągnął i uderzył w prawą tylną oponę Anastasiosa! Biada temu!

W centrum widać Lymana, który odniósł zwycięstwo w zmianie opony. To był właściwie pierwszy raz, kiedy sam musiał zmienić oponę. Ruth nie była do końca pewna, czy Lyman wiedział, jak wymienić oponę. Okazuje się, że tak! Zauważysz także, że Lyman ma na sobie skarpetki i sandały. Głównym tego powodem jest to, że musieliśmy użyć butów tenisowych Lymana, aby wbić się do schowka, ponieważ pękł pierwszego dnia i zawiesił się, co sprawiło, że światło w schowku pozostało włączone, co wyczerpuje baterię. Tak więc buty Lymana miały ważniejsze zastosowanie niż ochrona jego stóp. Innym powodem, dla którego ma na sobie skarpetki i sandały, jest to, że przy szybkich zmianach temperatury i chłodnych porankach i wieczorach odkrył, że to naprawdę całkiem wydajne połączenie obuwia. Trzecim powodem wyboru jest oczywiście to, że Lyman jest na czele stylu, a skarpetki i sandały powrócą.

Trip Tip 47: Przygotuj się na zmianę opony. Podobnie, upewnij się, że opona zapasowa twojego samochodu jest napompowana i masz narzędzia niezbędne do jej zmiany. To naprawdę dobra rada na całe życie, ale jest to szczególnie ważne podczas długiej podróży samochodem po kraju o złej jakości dróg i częstych zjeżdżalniach skalnych. Przebicie opony jest nie tylko możliwe, ale bardzo prawdopodobne. Ponadto dobrym rozwiązaniem jest zwrócenie się do wypożyczalni z prośbą o wskazówki na wypadek wypadku samochodowego. Zadzwoń do firmy ubezpieczeniowej i karty kredytowej, aby uzyskać informacje na temat opcji ubezpieczenia. Do zarządzania naszym ryzykiem korzystaliśmy z różnych produktów ubezpieczeniowych kart kredytowych i firm wynajmujących samochody. Peru ma jedną z najgorszych ocen bezpieczeństwa drogowego na świecie. Bądź logistycznie, technicznie, finansowo i emocjonalnie przygotowany na wypadki i przebite opony. Miej zapasową gotówkę. Posiadaj funkcjonalny telefon komórkowy. Być w stanie rozwiązać niektóre z twoich podstawowych problemów. Zwracaj uwagę na mechaników podczas podróży przez miasta. A przede wszystkim nie rozpraszaj się, biorąc udział w filmie, który twój małżonek bierze z siedzenia pasażera!

Wreszcie po lewej stronie znajduje się llanteria (miejsce na oponę), w którym naprawiliśmy oponę za jedyne 40 USD. Byli niesamowicie mili i bardzo wydajni.

Wiesz, kto nie był zbyt wydajny? 24-godzinny serwis pomocy Avis. Po pierwsze powiedziano nam, że mówią po angielsku: nie mówili. Po drugie, nawet gdy znaleźliśmy osobę mówiącą po angielsku, wcale nie byli pewni, czy sami zapłacimy za naprawę, czy wystawiono ją na rachunek Avis, czy co. Po trzecie, kiedy zapytaliśmy ich, czy mają jakieś zalecenia dotyczące tego, jak naprawić samochód, spędzili godziny na rozmyślaniach, szukając gdzieś, nie mówiąc nam „po prostu idź gdziekolwiek znajdziesz” ani nie mówiąc nam o konkretnym miejscu. W końcu nie byliśmy w stanie znaleźć mechaniki, do której nas wysłali, więc właśnie wybraliśmy coś, co wyglądało na dość renomowane miejsce. Chociaż zdjęcie po lewej nie pokazuje tego, to miejsce miało nowy wygląd i duży stos nowych, czysto wyglądających opon w ich biurze. Warto zauważyć, że miejsce to znajdowało się godzinę drogi od naszego hotelu na noc. Dobrze, że wyszliśmy wcześnie.

Negocjowanie naprawy opon w języku hiszpańskim było ekscytującym doświadczeniem. Oczywiście, nasi mechanicy nie mówili ani słowa po angielsku. Na szczęście było to rodzinne miejsce i naprawdę miłe, i wydawało się, że jesteśmy na tej samej stronie z naszymi gestykulacjami, więc wszystko wyszło dobrze.

Z nową oponą wróciliśmy drogą.

Trip Tip 48: Istnieją cztery różne rodzaje zabawy, a wiedza o tym, jakiego rodzaju doświadczasz w danym momencie, pomoże ci emocjonalnie przetworzyć trudne doświadczenia. Zabawa typu I to po prostu zabawa; podoba ci się, gdy to się dzieje. To właśnie ludzie świeccy mają na myśli, mówiąc: „zabawa”. Typ II Zabawa nie jest zabawna, gdy jej doświadczasz, w rzeczywistości może być bardzo przerażająca lub nieprzyjemna, ale staje się zabawna z perspektywy czasu, kiedy rozmawiasz o tym z innymi. Typ III Zabawa nie jest zabawą podczas jej przeżywania, ani zapamiętywaniem, ale jest zabawą dla innych ludzi, zwykle na twój koszt. Wreszcie, zabawa typu IV jest jedyną zabawą, której tak naprawdę nie chcesz mieć podczas podróży. Zabawa typu IV po prostu nie jest zabawą dla nikogo. Często wiąże się to z rozczłonkowaniem.

Było ciemno, zanim dotarliśmy do hotelu. Teraz normalnie nie byłby to duży problem. Po prostu włączamy dane w telefonie, lokalizujemy hotel i jedziemy tam. Ponadto, odkąd Lyman oglądał wszystkie nasze hotele i AirBnB, mógł rozpoznać i zapamiętać, jak się tam dostać, gdy tylko znajdziemy się w okolicy.

Ale hotel Tampumayu był inny. Hotel Tampumayu nie ma w mieście. Leży na pustkowiu w dolinie Apurimac. W Google Streetview chodzi o to, że są to zdjęcia w ciągu dnia. Identyfikacja zjazdu w nocy może być trudniejsza. Na szczęście hotel Tampumayu znajduje się tuż przy drodze i łatwo go rozpoznać po dużej bramie i długich ścianach z czerwonej cegły. Zatrzymaliśmy się tuż przed dwiema dużymi grupami wycieczkowymi, zabraliśmy klucz do pokoju, a potem popędziliśmy do restauracji, by najpierw zamówić nasze kolacje. Jedzenie nie było najlepsze, jakie kiedykolwiek mieliśmy, ale było dobre, a hotel był bardzo miły. Co najważniejsze, nie miał końca gorącej wody. Było to potężne błogosławieństwo po 12-godzinnym dniu na drodze z chorobą lokomocyjną, pękniętymi oponami i ogólnie po prostu mniejszą łatwością i wygodą, niż się spodziewano.

Wskazówka dotycząca podróży 49: jeśli wyszukujesz w Google „Hotel Tampumayu”, zjeżdża on losową drogą w stronę okolicznych wzgórz. To jest źle. Jeśli po prostu szukasz „Tampumayu”, poda ci prawidłową lokalizację, tuż przy drodze. Hotel Tampumayu wcale nie jest trudny do znalezienia, więc nie daj się zwieść złym wskazówkom Google.

Dzień 13: Po drugiej stronie Sierra

Przejechaliśmy drogę powrotną w siódmym dniu: najdłuższy przejazd, korzystając z setek kilometrów nieutwardzonych dróg. To była przygoda, której nie żałujemy ani przez sekundę. Jednocześnie nie chcieliśmy powtarzać tego doświadczenia. W związku z tym upewniliśmy się, że cała droga powrotna do Limy przebiega ładnymi, utwardzonymi drogami.

Ale zanim mogliśmy wyjść, musieliśmy zjeść śniadanie.

I wtedy zdaliśmy sobie sprawę, że TO MIEJSCE MA PEACOCKS! W rzeczywistości mają całą małą menażerię zwierząt w otoczonej murami obudowie hotelu.

Poza pawami okazuje się, że Tampumayu jest naprawdę fajny! W nocy wyglądało to ładnie, a pokój był czysty i mieliśmy dużo ciepłej wody, ale w świetle dziennym zdaliśmy sobie sprawę, że to nie był tylko przystanek na drodze, ale naprawdę miłe miejsce, w którym naprawdę można było wygodnie kilka dni, jeśli chcesz. Nie jesteśmy pewni, co można zrobić w okolicy Apurimac, ale hotel jest przynajmniej fajny.

Jakkolwiek fajnie było, słyszeliśmy, że parada niepodległości zaczyna się około 10 rano w następnym mieście na drodze, Chalhuanca, więc ruszyliśmy w drogę wcześnie, około 7:30 lub 8:00.

Przed nami długi dzień jazdy; prawdopodobnie około 10 godzin. Po zdobyciu gazu w Chalhuance ruszyliśmy z doliny Apurimac. I muszę powiedzieć, że Apurimac był naprawdę pięknym, malowniczym obszarem. Zdjęcie po lewej pochodzi z chwili, gdy wychodziliśmy z doliny do pampasów, ale cała jazda była przyjemna, nawet jeśli trzymaliśmy bardzo czujne oczy wpatrzone w drogę, szukając kolejnych skaczących kamieni.

Przejazd przez Sierra również był ładny. Oczywiście widzieliśmy lamy i alpaki. I dużo kamieni. I muszę powiedzieć, że naprawdę doceniliśmy teren sierry bardziej niż za pierwszym razem, gdy przez niego przeszliśmy, ponieważ widzieliśmy więcej Peru i mieliśmy szerszy punkt odniesienia dla porównania. W tym samym czasie nie zrobiliśmy wielu zdjęć, ponieważ do tej pory widzieliśmy sporo. Oczywiście byliśmy głęboko wdzięczni za chwilową przerwę od zmian!

A potem zastanawialiśmy się, czy pojechaliśmy do Kapadocji w Turcji, kiedy zobaczyliśmy te rzeczy:

Nie rozciągały się zbytnio poza obraz, ale, hej, może za kilka tysięcy lat wzgórza trochę erodują i mogą wyrzeźbić jaskiniowe hotele dla turystów! Ale ten losowy zestaw formacji skalnych naprawdę pokazuje coś, co zdaliśmy sobie sprawę z Peru: jego turystyczne perełki jeszcze nie zaczęły być w pełni skomercjalizowane. Jest tak wiele kieszeni tego kraju z interesującymi, pięknymi lub niezwykłymi zabytkami i doświadczeniami, a tak niewiele z nich zostało rzeczywiście nagłośnionych i rozwiniętych do ich pełnego potencjału. Mamy nadzieję, że za 20 lat ta podróż będzie nie do poznania, ponieważ Peru jeszcze bardziej rozwinęło swoje niesamowite naturalne i kulturowe zasoby, wykorzystując swoje mocne strony. Aha, sidetone: cała ta jazda z górnego Apurimac do Puquio ma ponad 14 000 stóp wysokości. W tym momencie nawet nie zauważyliśmy zmiany wysokości, z wyjątkiem tego, że nasz rosnący stos pustych butelek z wodą wydawał trzaskające dźwięki, gdy rozszerzały się i kurczyły pod ciśnieniem powietrza.

Gdy zaczęliśmy wychodzić z drugiej strony sierry wokół miasta Puquio, zauważyliśmy zmianę w scenerii: kwiaty! Całe wzgórza kwiatów! Na początku dominowały fioletowe, ale w końcu dostaliśmy żółte, pomarańczowe i czerwone. Nasza teoria robocza głosi, że chmury z Pacyfiku uderzają w te wzgórza skierowane na zachód na wysokości około 14 000 stóp i tracą dużo wody, umożliwiając bardziej zróżnicowaną roślinność.

To był przyjemny dzień, bawiliśmy się dobrze, pobocze było pełne kwiatów, oczywiście musieliśmy, no cóż, zatrzymać się i poczuć zapach róż.

W końcu pojechaliśmy w kierunku Puquio, gdzie dostaliśmy przekąski i gaz, a potem jeszcze dalej, w kierunku Nazca, gdzie autostrada cross-sierra spotyka się z Panamericana Sur.

Ale zanim zjechaliśmy do Nazca…

Jechaliśmy przez KOLEJNĄ PREZENTACJĘ VICUNA! I patrz, wicuna z przodu jest wełniana! Spójrz na całe to tekstylne złoto zawieszone na tym małym, wielbłądowatym ciele! Wygląda po prostu TAK CIĘŻKO / LUCRATIVE! CU-CRATIVE!

Ale wkrótce po zachowaniu wicuna, naprawdę schodziliśmy. Jak powiedziałem, sierra miała ponad 14 000 stóp wysokości. Rezerwat Vicuna miał około 13 000 stóp. Ica, nasz cel do końca dnia, znajduje się około 1300 stóp. Musieliśmy stracić 90% naszej wysokości, czyli ponad 11 000 stóp, na długości mniejszej niż 100 kilometrów. To poważne zejście.

I okazuje się, że 100% tego zejścia było zwrotami przez martwą, jałową, skalistą, pozbawioną życia pustynię.

Przełączenia stały się jeszcze bardziej intensywne po tym filmie, gdy schodziliśmy niżej w dolinie.

W końcu jednak przybyliśmy do Nazca. Teraz pamiętasz, że byliśmy w Nazca wcześniej, w dniu 3, kiedy zobaczyliśmy linie Nazca. Czuliśmy, że kultura Nazca była nieco rozczarowująca. Ale w Museo Inkariy wystawa w Nazca była całkiem fajna i dużo mówili o nawadnianiu Nazca. Więc kiedy zobaczyliśmy znak prowadzący do „akweduktu z Nazca”, jadąc drogą do Nazca, musieliśmy to sprawdzić.

Nazca były niesamowitą kulturą, dzięki której pustynie kwitną życiem na długo przed wynalezieniem nowoczesnych metod rolniczych. Wykreślą nieco wilgotne obszary pod ziemią, w których woda gromadzi się w glebie, wykopią te obszary, zbudują tunel skalny, a następnie pokryją wszystko z powrotem. Potem zrobiliby te wielkie doły, które widzisz po prawej stronie. Trwa debata na temat celu dołów, ale teoria preferowana przez Lymana jest taka, że ​​(1) zapewniali dostęp do górnych pól, aby usunąć czystszą wodę pitną, (2) kierowali większą odpływem podczas rzadkich deszczy do akweduktu i ( 3) pozwolili tunelom „oddychać”, zasysając powietrze i wypychając powietrze wraz ze zmianą ciśnienia powietrza i temperatury na zewnątrz. Ma to znaczenie, ponieważ cieplejsze powietrze zewnętrzne może zatrzymać wilgoć, a gdy zostanie zassane do znacznie chłodniejszego, bardzo wilgotnego powietrza w tunelu, skrapla się, tworząc z boku kropelki wody, które spływają i zwiększają przepływ kanał nawadniający. 8 lub 10 takich dołów zbudowanych na setkach jardów naturalnie występujących kanałów wodnych i tuneli pozwala uzyskać całkiem niezły przepływ wody.

W końcu, gdy przepływ jest wystarczająco duży, zbudowali kanały, które widzisz powyżej. Kanały te są na tyle głębokie, że pozostają zacienione, a poranne mgły gromadzą się w nich.

Żeby było jasne, byliśmy tam w porze suchej. Od miesięcy nie padał deszcz. A jednak kanał irygacyjny płynął. Dalej opróżniał się do stawu, który wciąż służył do nawadniania pobliskich pól.

Ile systemów nawadniających o podobnej złożoności działa nawet po 1500, a nawet 1000 lat w dowolnym miejscu na świecie? Niezbyt wielu.

Dzień dobiegł końca, więc pospieszyliśmy dalej. Około zachodu słońca dotarliśmy do niesamowicie ładnego AirBnB, w którym mieszkaliśmy w Ica. Gdy nasi gospodarze przygotowywali kolację, szliśmy wydmą tuż za domem i cieszyliśmy się rześkim pustynnym nocnym powietrzem.

Dzień 14: Koniec drogi

Obudziliśmy się 14 dnia, wiedząc, że musieliśmy zwrócić wynajęty samochód w Limie do 8 wieczorem i że mieliśmy około 4–6 godzin jazdy samochodem z Ica do Limy.

Ale poprzedniej nocy nasi wspaniali gospodarze dali nam trochę pisco do wypróbowania (cóż, dali Ruth trochę, ponieważ Lyman nie pije), a także udzielili wskazówek, jak dostać się do winnicy Tacama. Ponieważ Ica to kraj winiarski Peru i miejsce narodzin Pisco, postanowiliśmy, że powinniśmy wybrać się na wycieczkę po winnicy.

Tacama to najstarsza winnica w Peru, założona w 1540 r., Zaledwie 7 lat po upadku imperium Inków. Kilka razy zmieniał ręce, ale konsekwentnie produkuje dłużej niż jakakolwiek inna winnica na zachodniej półkuli. Fajnie było zobaczyć, jak robią Pisco i po prostu cieszyć się pięknym, historycznym miejscem. Plus, mieliśmy niesamowity posiłek w restauracji w Tacama i oczywiście kupiliśmy wino i pisco, aby zaopatrzyć własny dom i dać w prezencie znajomym. Dobre jedzenie Tacama i piękne krajobrazy były świetnym podsumowaniem działań tej podróży. Mieliśmy pierwszą wielką przygodę z podróży w Huacachina, niecałych 30 mil, i naszą ostatnią w Tacama.

Ale… wciąż mieliśmy przed sobą podjazd. A ponieważ był to dzień niepodległości Peru, przez cały czas panował duży ruch. Ten 4-godzinny dysk bardzo szybko zmienił się w 6-godzinny. Kiedy dotarliśmy do Limy, w pobliżu centrum miasta, przypadkowo wyłączyliśmy Panamericana Sur. W rezultacie musieliśmy przejechać bezpośrednio przez serce Limy, w weekend, w nocy, w dzień niepodległości Peru.

Dzięki niesamowicie wyszkolonej jeździe Ruth i nawigacji Lymana z naszym niezwykle przydatnym międzynarodowym planem danych udało nam się dostać na lotnisko. Ale było więcej niż kilka stresujących, podnoszących włosy momentów.

Na lotnisku mieliśmy jedno z naszych ulubionych potraw wszech czasów: chińskie lotnisko! Z wyjątkiem tego czasu było to peruwiańskie lotnisko chińskie jedzenie! Wyjątkowa odmiana już i tak wspaniałego jedzenia, co może pójść nie tak?

Cóż, mogło pójść nie tak, że pomimo dobrego zdrowia podczas całej podróży, właśnie tutaj Lymanowi udało się wykryć bakteryjne zapalenie żołądka i jelit. Teraz pewnie nie wiemy na pewno, że to tutaj było, ale około 18 godzin później Lyman czuł się naprawdę źle.

Na szczęście nasze loty zajęły mniej niż 18 godzin! Mieliśmy nocny lot z okiem do Orlando, a następnie lot do DCA, gdzie nasi niesamowici sąsiedzi po raz kolejny nas zabrali i zabrali do domu.

Epilog

Nasza peruwiańska wycieczka była niesamowita. Patrząc wstecz na nasze zdjęcia, opowiadając nasze historie, pamiętając chwile podniecenia, zamieszania, szaleństwa i odkrycia, nie mogliśmy wybrać lepszych wakacji. Mamy góry i plaże, pustynie i lasy deszczowe, winnice z epoki kolonialnej, buggy na pustyni, muzea, starożytne ruiny, piesze wycieczki, gorące źródła pod rozgwieżdżonym niebem, gejzery, wulkany, wspólne śpiewanie w samochodzie, Machu Picchu i linie Nazca i wszystko inne pomiędzy. Teraz, oczywiście, mieliśmy zepsutą oponę, kilka razy na chwilę zdezorientowaliśmy się, stanęliśmy w obliczu zamknięć drogowych i skorumpowanych gliniarzy, braków gotówki i różnych niedogodności po drodze. Napotkaliśmy trudności, których się nie spodziewaliśmy, takie jak opłaty drogowe, oparzenia słoneczne i problemy z zatokami, ale ostatecznie są to tylko część tego doświadczenia. Możemy śmiało powiedzieć, że ta podróż była w co najmniej 90% zabawą typu I, w 9% zabawą typu II… a potem Lyman choruje na końcu. To jest zabawa typu IV.

Ale nadal, na wypadek, gdybyś nie mógł powiedzieć, uwielbialiśmy tę podróż! Tak bardzo nam się podobało, że nie tylko zrobiliśmy pokaz slajdów, po prostu zrobiliśmy reklamę peruwiańskiej turystyki. Idź do Peru! Wypożyczyć auto! Zobacz kraj sam! Możesz to zrobić!

Notki logistyczne

Statystyki podsumowujące

Czas: 14 dni

Odległość jazdy: 1 996 mil

Czas w drodze: 70 godzin, czyli około 20% podróży

Średnia prędkość: 28 mph

Czas w transporcie lotniczym / lotniczym: 30 godzin lub około 8% podróży

Czas w innych podróżach: 7 godzin lub około 2% podróży

Czas na sen: 100 godzin lub około 28% podróży. (oprócz spania podczas podróży)

Czas spędzony na wykonywaniu podstawowych wakacji: 125 godzin, czyli około 36% podróży.

Całkowity koszt brutto: 4782 USD

Całkowity koszt netto: ~ 4100 USD

Finanse

Wiemy, że niektórzy czytelnicy będą zainteresowani logistyką podróży. Zaczniemy od finansów. Czy nasza podróż była droga? Odpowiedź: tak. Ponieważ trwają 2 tygodnie międzynarodowych wakacji w głównych lokalizacjach turystycznych, nie było to okropne, ale, szczerze mówiąc, w grę wchodziło wiele różnych czynników kosztowych. Dwie poniższe wykresy przedstawiają koszty.

Jak widać, największe koszty były związane z transportem, albo z lotami, albo z samochodami w danym kraju. Wybór wycieczki absolutnie wiąże się z kosztami, których, powiedzmy, pobyt w jednym miejscu przez 2 tygodnie nie. Kurort all inclusive zawsze będzie tańszą podróżą. Co więcej, moglibyśmy zmniejszyć obciążenie kosztami jazdy, gdybyśmy mieli 4 uczestników wycieczki zamiast 2. Dodatkowo, koszt all-inclusive dla Macchu Picchu stanowił ponad połowę całkowitych kosztów „podstawowej turystyki” (uwzględniamy MP bilety kolejowe i autobusowe jako podstawowa turystyka, a nie transport). Należy jednak zauważyć, że wyżywienie i zakwaterowanie, choć nie „turystyka podstawowa”, były również pozytywną częścią tego doświadczenia. A porcja jedzenia jest częściowo zrównoważona przez fakt, że kupilibyśmy jedzenie w domu. Podobnie koszty transportu są częściowo zrównoważone przez fakt, że prowadzilibyśmy samochód, gdybyśmy byli w domu, co amortyzuje pojazd i kosztuje benzynę oraz inne rutynowe koszty. I oczywiście lubimy wycieczki, więc w pewnym sensie koszty te były również „podstawowymi wakacjami”. Żeby było jasne, ten podział kosztów (1) nieznacznie wyolbrzymia rzeczywisty koszt krańcowy podróży i (2) zaniża część naszych wydatków przeznaczanych na działania, które ceniliśmy jako część wyjątkowego doświadczenia w Peru.

Podobnie moglibyśmy zaoszczędzić pieniądze, gdybyśmy mieszkali w najtańszych hostelach lub AirBnB, lub gdybyśmy jedli tylko najtańsze jedzenie. Ale chcieliśmy cieszyć się wakacjami. Chcieliśmy pozostać w interesujących, wygodnych i przyjemnych miejscach; chcieliśmy jeść żywność, która była wyjątkowa, dobra i, co najważniejsze, bezpieczna. Dlatego nie zawsze wybieraliśmy najtańsze rzeczy. I oczywiście kupiliśmy wiele pamiątek, aby przywieźć do domu. Mimo to wydaliśmy mniej niż 70 USD dziennie na jedzenie i zakwaterowanie łącznie dla 2 osób.

Wszystko to, mówiąc: ta podróż jest dość droga, jeśli porównasz ją z wakacjami domowymi lub sytuacją typu ośrodek all-inclusive, co może równie dobrze być twoim alternatywnym planem urlopowym. I oczywiście posiadanie zarówno przelotu, jak i wynajmu samochodu zwiększa koszty. Ale z drugiej strony, nasz przelot był mniejszy niż 1400 USD łącznie. Gdybyśmy pojechali do Azji Południowo-Wschodniej, byłoby to o setki dolarów więcej. Nawet wiele europejskich miejsc docelowych jest o wiele droższych, jeśli chcesz mieć bagaż z odprawą; i oczywiście mamy po 2 torby w kratkę, w obie strony (chociaż w drodze tam sprawdziliśmy tylko jedną, dwie w drodze powrotnej). Często tanie taryfy do Europy nie zapewniają bagażu, wyboru miejsca i niewygodnych miejsc do załadowania.

Zdrowie

Wysokość i suche powietrze czynią wiele dziwnych rzeczy. Jeśli niedawno miałeś infekcję ucha (Ruth), możesz mieć poważne bóle głowy i bóle ucha. Rozwiązaniem jest wzięcie niesennej pigułki alergicznej, takiej jak alegra, wraz ze środkiem zmniejszającym przekrwienie, takim jak sudafed. Niedługo wszystko będzie dobrze.

Tymczasem musisz zabrać ze sobą krem ​​przeciwsłoneczny i balsam nawilżający: dostaniesz oparzeń słonecznych i suchej skóry. Okulary przeciwsłoneczne i czapki też są dobre. W rzeczywistości dla tubylców czapki są dość uniwersalne.

I oczywiście wspominaliśmy, że wzięliśmy acetazolamid w celu dostosowania wysokości. Ten prawdopodobnie nie jest absolutnie konieczny, ale czuliśmy, że to pomogło, nawet jeśli jego skutki uboczne były komicznie ekstremalne w przypadkach (konieczność sikania jak co 30 minut). Jeśli dobrze radzisz sobie z wysokością, prawdopodobnie jej nie potrzebujesz. Jeśli nie masz pewności, nie jest to zły wybór.

Są też szczepienia. Wszystkie standardowe szczepienia powinny być aktualne, a jeśli wybierasz się do Amazonii, jest ich więcej, w tym żółta gorączka. Zażyliśmy także środki przeciwmalaryczne na kilka dni przed / po Machu Picchu, ponieważ wiadomo, że wokół Aguas Calientes występuje komar przenoszący malarię (jeśli nie jest to bardzo powszechny).

Przynieśliśmy również wiele strategii oczyszczania wody. Steripen, tabletki, filtry itp. Nie korzystaliśmy z żadnego z nich. Zamiast tego właśnie kupiliśmy mnóstwo wody butelkowanej do picia i mycia zębów. Był to (1) nieoczekiwany wydatek i (2) nieoczekiwana niedogodność.

Wreszcie, podobnie jak w przypadku wszystkich podróży do krajów rozwijających się, będziesz potrzebować recepty na cyproflaksacynę na wypadek, gdybyś, tak jak Lyman, dostał przypadek bakteryjnego zapalenia żołądka i jelit. Cipro działa naprawdę dobrze i utrzymuje się przez jakiś czas, więc nawet jeśli go nie używasz, możesz go mieć pod ręką.

Uszczelka

Wiedzieliśmy, że od pierwszego dnia będziemy mieć problemy z przestrzenią w samochodzie, więc gęsto się zapakowaliśmy. Ruth miała plecak turystyczny i torebkę, Lyman plecak turystyczny i torbę kurierską. Mieliśmy również walizkę średniej wielkości, która sama była zapakowana w dużą walizkę, jak rosyjska lalka.

Powodem zagnieżdżania toreb było to, że chcieliśmy mieć torbę za darmo do pakowania pamiątek w drodze do domu, a ponieważ nieuchronnie przedmioty bardzo skutecznie pakowane w drodze do wyjścia mają tendencję do rozszerzania się, gdy przepakujesz się, aby wrócić do domu. Pakowanie jednej torby w drugą zmusiło nas do oszczędności, przyniesienia tylko tego, czego potrzebowaliśmy, a następnie dało nam wystarczająco dużo miejsca na spakowanie pamiątek w drodze powrotnej.

Z perspektywy czasu ta strategia miała dodatkowy bonus. Drogi w Peru są bardzo zakurzone, a kurz dostaje się do samochodu, zwłaszcza do bagażnika. Pył drogowy dostał się do wszystkiego, co było przechowywane w bagażniku… ale tylko do pierwszej warstwy. Znaleźliśmy więc kurz na zewnątrz zewnętrznej torby i trochę wewnątrz, ale nie ma kurzu w drugiej torbie. Każdej nocy, kiedy zatrzymywaliśmy się w AirBnB, zwykle zostawialiśmy walizkę w bagażniku, przynosząc plecaki.

Planowanie

Jak widać z poprzedniego postu, w tę podróż poszło dużo planowania i oczywiście dużo zakupów. Niektórzy ludzie mogą być ciekawi, jaka była nasza metoda.

Na początek wymyśliliśmy listę 3 lub 4 wakacji, które chcielibyśmy wziąć (w naszym przypadku były to wakacje do Peru, Turcji, Izraela lub Malezji). Następnie ustawiliśmy powiadomienia o cenach kajaków dla lotów i wyceniliśmy podstawowe zarysy każdej podróży. Kiedy mieliśmy krótką historię cen biletów lotniczych, aby dowiedzieć się, ile mogą one kosztować, i mieliśmy ogólne pojęcie o całkowitych kosztach podróży dla każdego miejsca, zastanawialiśmy się nad naszymi różnymi preferencjami, ale ostatecznie wybraliśmy najtańszą szacowaną podróż , Peru.

Potem przyszło intensywne planowanie. Znaleźliśmy rzeczy do zrobienia głównie po prostu przeglądając „Rzeczy do zrobienia w Peru”, a następnie wybierając fajne rzeczy. Kiedy już wiedzieliśmy, jakie działania chcemy robić, zawęziliśmy się do szerokiego zasięgu geograficznego (w tym przypadku miejsc dostępnych dla samochodów w południowej części Peru). Stamtąd były to tylko kropki. Użyliśmy Map Google do oszacowania każdego dnia jazdy i staraliśmy się, aby Google nigdy nie szacował więcej niż 8 godzin jazdy, zwykle więcej niż 2–6. Jak wspomnieliśmy, Lyman Street z góry obejrzał prawie całą trasę dojazdu i napisał strony z opisami opisującymi kluczowe zakręty i skrzyżowania.

Na początku musieliśmy wybierać daty dla Machu Picchu, ponieważ musisz wcześniej kupić bilety, a zwłaszcza bilety kolejowe. Mieliśmy dość szczegółowy harmonogram, zanim kupiliśmy te bilety, ale kiedy je kupiliśmy, byliśmy zobowiązani: musieliśmy być w Ollantaytambo w noc przed odjazdem naszego pociągu do Machu Picchu.

Gdy bardziej szczegółowo badaliśmy trasy, czytaliśmy więcej na temat różnych działań i zastanawialiśmy się, co naprawdę chcielibyśmy wydostać się z podróży, porzuciliśmy niektóre rzeczy, które początkowo chcieliśmy zrobić. Na przykład postanowiliśmy nie jechać nad jezioro Titicaca, w przeciwieństwie do zdecydowanej większości turystów. Porzuciliśmy też początkowy plan przejazdu po wschodniej, amazońskiej stronie Andów w drodze powrotnej do Cusco i zobaczenia niektórych bardziej sierra na północy. Ograniczenia czasu (i maksymalny dozwolony przebieg naszego wynajętego samochodu!) Zmusiły nas do cięć.

Kiedy wytyczyliśmy dokładną trasę, która naszym zdaniem była zabawna i wykonalna, zaczęliśmy rezerwować noclegi. Korzystaliśmy z AirBnB w większości miejsc, ale kilka nocy nie było żadnych opcji AirBnB, takich jak Hotel Puerto Inka i Hotel Tampumayu. W szczególności te opcje inne niż AirBnB były (1) droższe niż większość AirBnB i (2) niektóre z naszych najlepszych zakwaterowania w Peru. Podobnie, znaleźliśmy Casa de Bamboo w Huacachina na Facebooku, po prostu google w hotelach w Oasis.

Codziennie drukowaliśmy mapę dojazdu, wskazówki Google, nasze informacje dotyczące zakwaterowania, notatki Lymana Streetview, dodatkowe mapy i zdjęcia punktów orientacyjnych lub mylących obszarów oraz instrukcje od naszych gospodarzy AirBnB na temat odprawy. Aby uzyskać te instrukcje, wysłaliśmy wiadomość do każdego hosta AirBnB na tydzień lub dwa przed wylotem, potwierdzając nasz pobyt i uzyskując szczegółowe informacje na temat znalezienia domu. To okazało się ważne, ponieważ wiele AirBnB miało nieprawidłowy adres podany na oficjalnej stronie AirBnB lub Google umieścił adres w niewłaściwym miejscu. Będziesz potrzebował hostów AirBnB, aby powiedzieć ci, jak znaleźć swoje domy.

Wydrukowaliśmy również kopie naszych paszportów, bilety wstępu na Machu Picchu i rezerwacje pociągów, potwierdzenia biletów lotniczych, a także informacje o karcie kredytowej, takie jak numer i numery linii alarmowej. Zrobiliśmy 2 kopie wszystkich tych dokumentów i oprawiliśmy je w segregatory:

Następnie przechowaliśmy te 2 książki w osobnych torbach, jedna sprawdzona, jedna podręczna. Skończyło się na tym, że używaliśmy tych bzdur, ponieważ często musieliśmy polegać na różnych wcześniej wydrukowanych elementach do nawigacji lub porównywać różne źródła. Ponadto posiadanie danych kontaktowych dla wszystkich naszych kwater, wypożyczalni samochodów itp. Przydało się więcej niż raz.

Płetwa.